Hutnik Szczecin, Świt Skolwin, Vineta Wolin. To nie jest wymarzony zestaw klubów do wyboru dla nastoletniego piłkarza, którego koledzy z boisk i szkolnych ławek dostawali oferty z Legii, Lecha czy Pogoni. A przenosiny do tych zespołów, wtedy IV-ligowych, zaproponowano w 2013 roku piłkarzowi Salosu Hubertowi Matyni. – Pogodziłem się z tym, że jedni mają łatwiej, a inni muszą się bardziej postarać, powalczyć o miejsce dla siebie – mówi lewy obrońca.

Cierpliwość się opłaciła. Tak jak wówczas nazwiska jego kumpli stopniowo znikały z protokołów meczowych i dzienników, tak dzisiaj próżno ich szukać w składach drużyn ekstraklasy. A jego jest. Co więcej, dwa dni temu pojawiło się pod nowym kontraktem z władzami Pogoni, ważnym do 2020 roku. Więcej na przegladsportowy.pl.