Mario Šitum, Ołeksij Chobłenko oraz Elvir Koljić mogą się pakować i wracać do swoich klubów. Lech ich nie kupi. Najwięcej, bo 600 tysięcy euro, miał kosztować ten pierwszy. Zwolnienie niedawno Nenada Bjelicy przekreśliło jednak ostatecznie nadzieje skrzydłowego na pozostanie w Poznaniu. Chorwacki szkoleniowiec mocno zabiegał o wypożyczenie rodaka z Dinama Zagrzeb.

Nic dziwnego, Šitum ze względu na wysokie umiejętności techniczne był typowany na gwiazdę polskiej Ekstraklasy. Faktycznie początek miał świetny, ale im dalej, tym było gorzej. Rzadko grał na poziomie, jakiego oczekiwali kibice. W ustabilizowaniu formy nie pomagały mu problemy zdrowotne. Wiosną,właściwie tylko w meczu z Jagiellonią (5:1) czarował fanów efektownymi dryblingami. W Ekstraklasie strzelił zaledwie dwa gole, ostatniego jednak bardzo dawno, bo w sierpniu przeciwko Arce (3:0). Gdyby trzeba było zapłacić nieco mniej, może Lech by się zastanowił. Woli jednak tę kasę przeznaczyć na Damiana Kądziora z Górnika Zabrze. To wpisuje się zresztą w pomysł, żeby w najbliższym czasie mocniej postawić na Polaków. Więcej na przegladsportowy.pl.