Przy Reymonta trwa ogarnianie finansowo-organizacyjnego chaosu, a w tej chwili są w to głównie zaangażowane trzy osoby - nowy prezes Rafał Wisłocki, Bogusław Leśnodorski, który pomaga w kwestiach prawno-formalnych oraz biznesmen Jarosław Królewski.

I to właśnie z pieniędzy zebranych w czasie zorganizowanej przez Królewskiego akcji "50 tys. dla Wisły Kraków" ma zostać spłacona część zobowiązań wobec piłkarzy. Dzięki działaniom Królewskiego udało się uzyskać deklaracje wpłat na 350 tys. zł, z czego 150 tys. na koncie ma się znaleźć w czwartek, a potem trafić do piłkarzy.

Informację tę potwierdził sam Królewski za pośrednictwem Twittera.

Spłata części zaległości wobec piłkarzy to nadal zbyt mało, by mówić o uratowaniu Wisły, ale w Krakowie w końcu zaczynają dziać się pozytywne rzeczy, które przywracają kibicom nadzieję na szczęśliwy finał.

Wiśle wciąż potrzebny jest jednak bogaty inwestor, który zdecyduje się na przejęcie zadłużonego klubu. Prezes Wisłocki zapewnia, że prowadzone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami, ale po fiasku przejęcia klubu przez Vannę Ly i Matsa Hartlinga tym razem wszystko robione jest zdecydowanie spokojniej i dokładniej. Nie ma już miejsca i czasu na kolejne wpadki.