– Próbowałem dosięgnąć piłkę jak jakiś Karate-Kid. Upadłem całą masą na kolano, kość uderzyła w biodro, coś było nie tak ze stawem. Początkowo wyglądało to na dwa tygodnie przerwy, ale po miesiącu zrobiliśmy rezonans i dalej nie było dobrze – tłumaczy napastnik. Przeciągająca się pauza mocno dawała mu się we znaki. – Jeszcze nie miałem takiej przerwy w karierze. Te dwa miesiące były dla mnie bardzo trudne. Już trochę wariowałem, ale musiałem wytrzymać – mówi.

29-latek ma już za sobą kilka treningów z resztą zespołu i czuje się coraz lepiej, chociaż psychiczny uraz na razie pozostał. – W głowie cały czas miałem, żeby nie kopać za dużo prawą nogą. W sparingu z Bruk-Betem (1:0) miałem okazję bramkową, chciałem strzelać prawą nogą, ale w ostatniej sekundzie do głowy poszedł sygnał, że może lepiej nie ryzykować. Z każdym treningiem czuję się jednak lepiej – twierdzi. Więcej na przegladsportowy.pl.