- Jesień nie była w moim wykonaniu udana. Nie strzelałem goli i nie miałem asyst. Zawodnik kreatywny nie może mieć tak słabych liczb. W pewnym momencie trener Bjelica stracił do mnie cierpliwość i odsunął od składu. O rozmowę poprosił mnie prezes, by poznać mój punkt widzenia, zapytać, czy przypadkiem nie chcę odejść. Chciał usłyszeć jasną i szczerą deklarację, czy dalej chcę grać w Lechu. Obawiał się, czy w związku z tym, co działo się jesienią, nie będę przypadkiem marudził - opowiada Majewski. Więcej na przegladsportowy.pl.