Na dzień dobry trener Gino Lettieri zafundował piłkarzom Korony jedenastokilometrowy bieg po lesie. Później dorzucił zajęcia w siłowni. Następnego dnia lżej nie było. Zawodnicy mieli trzy treningi, każdy intensywny. – Jeśli przetrwamy ten tydzień, przetrwamy wszystko – żartuje Radek Dejmek kapitan kieleckiego klubu.

Dla 29-latka ciężkie treningi to żadna nowość. Kiedy był piłkarzem Slovana Liberec, współpracował z Petrem Radą, szkoleniowcem mającym bardzo podobne podejście do przygotowań jak Lettieri. Bieganie, siłownia i interwały były codziennością podczas przedsezonowych zajęć. – Starsi trochę marudzili. Ja byłem młody, więc bez słowa zasuwałem – wspomina z uśmiechem. Efekty były bardzo podobne jak w Kielcach. W dwóch, trzech pierwszych kolejkach piłkarze Slovana nie błyszczeli, ale później zaczęli grać lepiej. – Początkowo czuliśmy się, jakby ktoś przywiązał nam do pleców wagon. Później nagle lina pękła i biegało nam się lżej. Byliśmy bardzo mocni. I tak samo było teraz w Koronie – przyznaje. Więcej na przegladsportowy.pl.