W trzech ostatnich meczach poprzedniego sezonu strzelił cztery gole, ale w sobotę z Cracovią (1:2) nie dość, że przerwał znakomitą strzelecką serię – choć miał znakomitą okazję na pokonanie Michala Peškovicia – to jeszcze dostał żółtą kartkę wykluczającą go z udziału w najbliższym spotkaniu. Nie będzie więc jego pierwszej wizyty na Łazienkowskiej od grudnia 2015 roku, kiedy jeszcze jako piłkarz gospodarzy wchodził do gry z ławki zmieniając Nemanję Nikolicia. Dla Śląska absencja Piecha to spory problem, bo jeszcze bardziej ogranicza pole manewru na skrzydłach i w ataku. – Nie ma mowy o tym, że Śląsk pojedzie do stolicy jak na pożarcie. Legia gra otwarty futbol i mojej drużynie to pasuje. Stać ją na dobry wynik – zapowiada Piech, który w Warszawie wciąż ma dobrych kolegów. – Pewnie będzie parę telefonów, żeby trochę podyskutować przed tym spotkaniem. Michał Pazdan, Łukasz Broź, mam z kim pogadać – mówi Piech. Więcej na przegladsportowy.pl.