- Pracowałem z nim ponad cztery lata. Najpierw był asystentem Paulo Sousy, później kolejnego szkoleniowca. Piłkarze lubili i szanowali go jak pierwszego trenera. Potem w pierwszym sezonie samodzielnej pracy zdobył mistrzostwo. Mógłby być trenerem Legii. Kilka razy podsuwałem jego kandydaturę. Na pewno Michał Żewłakow musiał wiedzieć, jak prowadzi zespół, bo nieraz oglądał Videoton, gdy przyjeżdżał mnie obserwować. Podobał mu się nasz styl gry - mówi Nikolić.

- Najbliżej mu chyba do Stanisława Czerczesowa. On też lubił analizować rywala, skupić się na detalach, podobnie jak on dobrze przygotowuje zespół, ważna dla niego jest taktyka. Po każdym meczu rozmawialiśmy o błędach. Mogę zapewnić, że zanim przyjedzie do Krakowa, obejrzy każdy mecz Wisły i będzie wiedział wszystko o tym zespole - dodaje były król strzelców Ekstraklasy. Więcej na przegladsportowy.pl.