Estończyk miał być gwiazdą drużyny, ale stracił swój blask. Grał wolno, schematycznie, jesienią dwukrotnie nie wykorzystał rzutów karnych, w drugiej rundzie często był poza pierwszym składem, a w decydującym o utrzymaniu meczu z Bruk-Betem (4:0) nie znalazł się nawet w meczowej osiemnastce.

– Vassiljev zaliczył niesamowity zjazd, w Białymstoku był cesarzem, miał w poprzednim sezonie 13 bramek i 14 asyst, a w minionych rozgrywkach tylko jeden gol i jedną asystę. Bardzo mizerne statystyki. Sporo zarabia, a mało daje – przekonuje Andrzej Iwan, były reprezentant kraju. Więcej na przegladsportowy.pl.