Najpierw zawodników upokorzył na boisku Lech, który rozbił 3:0 (najniższy wymiar kary) bezradną jak dziecko we mgle Legię, zaraz potem benzyny do ognia dolał trener słowami: „więcej zaangażowania niż u swoich zawodników widziałem podczas meczów piłki nożnej kobiet”, a na koniec drużyna została upokorzona przez kilkudziesięciu kiboli, którzy stłukli graczy na klubowym parkingu. Trener stał i się biernie przyglądał.

Przerwa na mecze reprezentacji była wręcz błogosławieństwem, zawodnicy dostali dwa dni wolnego, za nimi spotkanie z prezesem i właścicielem klubu Dariuszem Mioduskim, a w niedzielę odpowiedzą na boisku, czy w szatni trochę się uspokoiło i fatalne zdarzenia udało się oddzielić grubą kreską. Sygnały, które płyną, nie są optymistyczne. Więcej na przegladsportowy.pl.