Oliveira został ściągnięty do Gdańska w trybie pilnym. Przyszedł, bo poważnej kontuzji doznał Lukaš Haraslin, który wypadł ze składu na kilka miesięcy. Trzeba było uzupełnić braki na skrzydle i wybór padł na młodzieżowego reprezentanta Szwajcarii, który już trzy po podpisaniu kontraktu z Lechią (15 sierpnia) wyszedł w podstawowym składzie na mecz z Sandecją Nowy Sącz (2:3). Debiut nie był okazały i w przerwie Oliveira został zmieniony. W następnej kolejce dostał kolejną szansę, tym razem z ławki, i uratował punkt w wyjazdowym meczu z Wisłą (1:1) – w 79. minucie wykończył akcję braci Marco i Flavio Paixao.

W minionej rundzie w roli rezerwowego prezentował się dużo lepiej niż jako gracz podstawowej jedenastki. W starciu z Sandecją (2:2) w ostatniej kolejce też zdobył bramkę, wchodząc z ławki. Potrzebował na to czterech minut. W sumie rozegrał 10 meczów na 16 możliwych, z czego trzy w podstawowym składzie. Trzeba jednak dodać, że chodzi o zawodnika, dla którego polska ekstraklasa była pierwszym międzynarodowym przystankiem w karierze. – Jestem w obcym kraju i mam okazję grać w zupełnie nowym otoczeniu. To może zmienić moje życie. Na pewno pobyt w Polsce sprawi, że stanę się mocniejszy mentalnie. Takie doświadczenia zawsze procentują. Lechia i ekstraklasa to dobry krok w rozwoju kariery – mówił Oliveira. Więcej na przegladsportowy.pl.