Kolejorz w letnim okienku transferowym nie ma zamiaru oszczędzać. Nie chce jednak hurtowo sprowadzać piłkarzy, tylko wykonać 2-3 konkretne „strzały”, które wydatnie podniosą jakość drużyny, czego chciałby trener Ivan Djurdjević. Poznaniacy wyrównali już klubowy rekord - za milion euro sprowadzili (a właściwie sprowadzają, bo sprawa oficjalnie nie jest wciąż potwierdzona) portugalskiego pomocnika Pedro Tibę. Wiele wskazuje jednak na to, że siedmiocyfrowa kwota może paść jeszcze raz w najbliższym czasie.

A wszystko za sprawą zainteresowania Carlitosem, co nie jest nowością. Lech już w kwietniu sondował możliwość pozyskania tego piłkarza, ale wtedy wydawało się to utopią. Przede wszystkim ze względu na cenę, która wówczas przekraczała dwa miliony euro. 28-latek po sezonie, w którym zdobył 24 bramki w ekstraklasie i wywalczył koronę króla strzelców, miał mocną kartę przetargową, żeby trafić do mocniejszej ligi. Wiemy, że jest zdecydowany, żeby opuścić Wisłę Kraków. Marzy mu się hiszpańska Primera Division, ale problemem jest brak ofert. Było zapytanie z Segunda Division z Realu Saragossa, ale w ostatnim czasie sprawa ucichła. Nie zostały sfinalizowane także rozmowy z Dinamem Zagrzeb, które prowadził Nenad Bjelica, były trener Kolejorza.

W tej sytuacji trzeci zespół poprzednich rozgrywek postanowił wkroczyć do akcji. Zwłaszcza że Biała Gwiazda obniżyła swoje żądania – rozpoczynała rozmowy od 1,7 mln euro, ale jest skłonna puścić Hiszpana za nieco ponad milion. Na taki wydatek poznaniacy są gotowi i nie muszą wcale sprzedawać zawodnika, który zapewni im dzięki temu budżet transferowy. Kandydat numer 1 - Robert Gumny, o czym informowaliśmy, prawdopodobnie zostanie na rundę jesienną przy Bułgarskiej. Wiemy, że oba kluby są już po ustaleniach i coraz bliższe osiągnięcia porozumienia. Kwota bazowa powinna być na poziomie miliona euro, może nieco wyższa, ale w umowie mają być też bonusy. Więcej na przegladsportowy.pl.