- Trzeba mocno wierzyć w sukces i zasuwać każdego dnia. Innej drogi nie ma, bo w piłce nożnej nic za darmo się nie dostaje. Najlepiej przekonałem się o tym właśnie w Łęcznej, gdzie nie miałem łatwo na początku. Kiedy idzie się z takiego klubu, jak Lech do walczącego o utrzymanie, to nadzieje na granie muszą być spore. Życie jednak mnie brutalnie zweryfikowało i wówczas nikt by złamanego grosza nie postawił na to, że za niespełna dwa lata będę w Premier League. I na dodatek, pobiję transferowy rekord. Przyznam szczerze - na razie to jest dla mnie jakiś kosmos... - mówi był już stoper Lecha. Więcej na przegladsportowy.pl.