Informację o zainteresowaniu "Kosą" ze strony tego kontrahenta podali dwa dni temu dziennikarze tureckiego portalu ajansspor.com. Przy Oporowskiej najpierw zapewniali, że oficjalnej propozycji od Turków nie ma, ale piłkarz po cichu za zgodą kierownictwa jednak tam wyjechał. Trudno powiedzieć, na ile wiarygodnym kontrahentem jest Demirspor. To klub mający siedzibę w południowo-wschodniej Turcji, niedaleko granicy z Syrią. Ostatni raz w Super Lig grał w sezonie 1994/95. Na drugim poziomie rozgrywkowym zameldował się w 2012 roku, po wielu latach męczarni jeszcze niżej. Bez sukcesów występuje na zapleczu ekstraklasy do dziś. Przekładając na nasze realia: nikogo nie obrażając, w tureckiej 1. lidze znaczy mniej więcej tyle co u nas Stomil Olsztyn - kiedyś przez moment widzieli tam dużą piłkę, ale dziś to klub wiecznie bez pieniędzy i realnych perspektyw na ponowne zameldowanie się, choćby na chwilę, w elicie. Teraz Demirspor musiałby wykupić kontrakt skrzydłowego i zagwarantować mu co najmniej podobne zarobki jak te wrocławskie. Tymczasem Kosecki dostaje przy Oporowskiej około 15 tys. euro miesięcznie. Czy to ma szansę się udać? Niektórzy w mającym niezbilansowany budżet na 2018 rok Śląsku z ulgą przyjęliby jego odejście. Kibice i sztab szkoleniowy zdecydowanie nie, ale dział księgowości na pewno. Więcej na przegladsportowy.pl.