– Pikk był w klubowym notesie nie od miesięcy, a od lat. Nie bierzemy piłkarzy na podstawie transfermarktu i youtube’a. Monitorujemy sytuację zawodników, co do których mamy pewność, że będzie nas na nich stać. Ten Estończyk mógł zostać graczem Miedzi już w 2016 roku, ale wtedy wybrał białoruskie BATE Borysów, więc nie mogło być mowy o nawiązaniu walki o jego względy – mówi dyrektor sportowy legniczan Marek Ubych. Więcej na przegladsportowy.pl.