Tak złej serii Jagiellonia nie miała od wiosny 2016 roku. Wówczas białostoczanie przegrali trzy kolejne ligowe spotkania. Konsekwencją porażek z Wisłą Kraków (1:5), Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:3) i Piastem Gliwice (0:2) był brak awansu do grupy mistrzowskiej. Zagrożona była wówczas posada trenera Michała Probierza.

Teraz szkoleniowiec Jagi Ireneusz Mamrot może być spokojny, bo tydzień temu podpisał z klubem nową dwuletnią umowę. Skutki słabszej formy drużyny mogą być jednak bolesne, bo zespół po porażkach z Zagłębiem Lubin (0:1), Wisłą Płock (1:3) i Górnikiem Zabrze (1:2) może stracić szanse na pierwsze mistrzostwo Polski.

– Sami za bardzo nie wiemy, co się dzieję. Niby gramy podobnie, jak kilka tygodni temu, ale nie zdobywamy tylu bramek co wcześniej. Rywale oddają mniej strzałów od nas, a wygrywają. Nie wiem, czy to tylko kwestia szczęścia, ale musimy to zmienić – mówi pomocnik Jagiellonii Taras Romanczuk. Więcej na przegladsportowy.pl.