Pierwszy trening krakowian w 2018 roku zwołano na godzinę 15.30. O 15.29 do ośrodka szkoleniowego w Myślenicach wpadł Victor Perez, przedarł się przez tłumek dziennikarzy do szatni i zdążył wyjść z zespołem na zajęcia. Ta sytuacja dobrze oddaje jego sytuację w Wiśle. Jest częścią zespołu, ale musi się bardzo pilnować, żeby „pociąg mu nie odjechał”.

Po przyjściu Nikoli Mitrovicia w środku pola Białej Gwiazdy zrobił się tłok. Nawet jeśli traktować Frana Veleza jako stopera, choć dotychczas w Polsce grał jako środkowy pomocnik, Wisła ma na dwie pozycje w centralnej formacji aż pięciu piłkarzy i wiadomo, że w zimie z jednym z nich się pożegna. Najniżej stoją akcje Pereza, który ma za sobą nieudaną jesień. Zdarzały mu się przebłyski, ale to za mało jak na zawodnika, który rozegrał blisko pięćdziesiąt meczów w LaLiga. W klubie są zdania, że od 30-letniego piłkarza z takim doświadczeniem trzeba oczekiwać, że będzie wzmocnieniem na już i nie mają zamiaru czekać, aż w końcu przystosuje się do polskiej ligi. Więcej na przegladsportowy.pl.