– Nie mam wielkiego ciśnienia na strzelanie goli. Kiedy widzę lepiej ustawionego partnera, staram mu się podać – zapewnia Hiszpan. Ale i tak – 8 z 10 ostatnich goli Wisły jest jego autorstwa. – Nie wiem, co mam powiedzieć, to faktycznie niezwykła statystyka – rozkłada ręce Carlitos. A zaraz dodaje, że przecież nieważne, kto strzela, liczy się, by drużyna robiła postęp i zbierała punkty. Więcej na przegladsportowy.pl.