Wisła rozegrała już połowę zaplanowanych na lato sparingów. W żadnym nie wystąpił Carlitos. Król strzelców ekstraklasy wrócił do Polski tydzień później niż reszta zespołu, bo od Joana Carrillo, poprzedniego trenera, dostał zgodę na dłuższy urlop. Teraz znów poprosił władze klubu o zgodę na wyjazd do ojczyzny w sprawach osobistych. W Polsce ma być w piątek, ale w klubie coraz bardziej przyzwyczajają się do myśli, że Hiszpan lada moment odejdzie. Prezes Marzena Sarapata nie ukrywa, że do Wisły wpłynęły oferty za snajpera, a wiele zależy od tego, czy sam piłkarz porozumie się z potencjalnym nowym pracodawcą. 28-latek podkreślał, że najchętniej wróciłby do Hiszpanii, ale nie jest to jego jedyna opcja. Coraz wyraźniej daje jednak do zrozumienia, że nie ma zamiaru cierpliwie czekać na rozwój wypadków i przygotowywać się do sezonu z Wisłą.

Sytuacji spokojnie przygląda się Lech Poznań. – Wiadomo, że każdy szkoleniowiec chciałby mieć takiego piłkarza w zespole – mówi trener Kolejorza Ivan Djurdjević. – Choć nie jestem w środku negocjacji i tak naprawdę nie wiem dokładnie, co się dzieje – dodaje „Djuka” i powołuje się na przykład Pedro Tiby, który wzmocnił poznaniaków, choć jeszcze formalnościom nie stało się zadość. Portugalczyk miał dwa razy wyższą finansowo ofertę z tureckiego Bursasporu (400 tys. euro za sezon), ale ją odrzucił i przyleciał do Polski. – Zrobił to, bo chciał tutaj być. I na takich piłkarzach mi właśnie zależy. Takich, którzy widzą w Lechu coś więcej niż klub, więcej niż „sianko”, jak to się mówi potocznie. Chcą wpisać się w jakiś projekt, jakieś wartości – opowiada Djurdjević. Więcej na przegladsportowy.pl.