Długo zimą wydawało się, że Jagiellonia będzie słabsza niż jesienią. Z klubu odeszli przecież Fedor Černych (do rosyjskiego Dynama Moskwa) i Piotr Tomasik (do Lecha Poznań), a więc dwaj zawodnicy, którzy w czerwcu ubiegłego roku walnie przyczynili się do wywalczenia historycznego wicemistrzostwa Polski. Prezes Cezary Kulesza miał jednak pomysł, jak załatać ubytki.

W miejsce sprzedanej dwójki sprowadzono zawodników, którzy przynajmniej na papierze nie wydają się gorsi od tych, których już na Podlasiu nie ma. Černycha będzie starać zastąpić dwóch graczy i to nie byle jakich, bo obaj to reprezentanci Słowenii. Bardzo podobnym piłkarzem do Litwina jest Dejan Lazarević. Problem w tym, że 27-latek przez pół roku nie miał klubu i na jego optymalną formę trzeba będzie poczekać. Z zupełnie innego pułapu do drużyny wchodzi Roman Bezjak. Napastnik (który może występować również na wszystkich ofensywnych pozycjach) ma za sobą przepracowany pełen okres przygotowawczy z niemieckim SV Darmstadt 98. Jesienią grał tam mało, albo wcale (zaledwie trzy ligowe występy), ale cały czas był w dobrej formie, o czym mogą świadczyć jego dwa strzelone gole w listopadowym meczu eliminacji mistrzostw świata Słowenia – Szkocja 2:2. Bezjak ma mocne CV, bo od 2013 roku zdobywał cztery mistrzostwa kraju – trzy Bułgarii z Łudogorcem Razgrad i jedno Chorwacji z Rijeką. Do Białegostoku jeszcze nie sprowadzano zagranicznego zawodnika z taką piłkarską przeszłością.

Ponadto rywala z prawdziwego zdarzenia doczekał się w końcu na prawej obronie Łukasz Burliga. Byłego gracza Wisły Kraków naciskać będzie były piłkarz Cracovii Jakub Wójcicki. Po odejściu Tomasika wzmocniona została też lewa flanka defensywy, gdzie z Guilherme Sitayą rywalizować będzie Islandczyk Bödvar Bödvarsson (poprzednio FH Hafnarfjördur). Dzięki tym ruchom trener Mamrot na wszystkich pozycjach ma podwójną obsadę. Więcej na przegladsportowy.pl.