Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że Jakub Błaszczykowski może wiosną wylądować w Wiśle. Reprezentant Polski jesienią nie dostawał wielu okazji do gry w Wolfsburgu, a mimo to regularnie był powoływany do kadry przez Jerzego Brzęczka, co nie spotykało się z poparciem u wielu osób, w tym prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.

Błaszczykowski chciał więc znaleźć miejsce, gdzie mógłby regularnie grać i tym miejscem miała być Wisła, której pomocnik wiele zawdzięcza, bo to właśnie pod Wawelem się wypromował i stamtąd wypłynął na szerokie europejskie wody. Wszystko stanęło jednak pod znakiem zapytania w związku z ogromnymi problemami finansowymi Wisły, do których dołączyło też zamieszanie organizacyjne po kuriozalnej próbie przejęcia klubu przez zagranicznych inwestorów - Vannę Ly i Matsa Hartlinga.

"Kuba" niedawno rozwiązał kontrakt z Wolfsburgiem, ale nie wiedział, czy w Wiśle będzie miał do czego wracać. Klub zaczął jednak robić porządek w organizacyjny przy pomocy byłego prezesa Legii Warszawa Bogusława Leśnodorskiego, a nowym prezesem został Rafał Wisłocki, który rozpoczął poszukiwania nowego inwestora chętnego do przejęcia zadłużonego klubu. Na horyzoncie pojawiła się więc nadzieja na uratowanie Wisły, z której jednak już zdążyło odejść kilku zawodników - między innymi Zoran Arsenić i Dawid Kort. A w kolejce stoją następni, którzy złożyli wezwania do zapłaty zaległych pensji i jeśli ich nie otrzymają, będą mogli rozwiązać swoje kontrakty z klubem.

Błaszczykowski deklarował, że jeżeli wróci do Ekstraklasy, to tylko do Wisły i w środę Tomasz Włodarczyk z "Przeglądu Sportowego" poinformował, że reprezentant Polski będzie trenował razem z Białą Gwiazdą.

Informację tę potwierdził także na Twitterze Krzysztof Stanowski, który wyjaśnił, że Błaszczykowski jest gotów na grę wiosną dla Wisły za darmo.