Vikri coraz lepiej poczyna sobie w Gdańsku. Z początku, obwołany wielkim talentem indonezyjskiej piłki nastolatek, mógł czuć się w Lechii nieswojo. I nie chodzi wcale o cały szum medialny, jaki wokół niego się pojawił, gdy w marcu ogłoszono, że zostanie piłkarzem biało-zielonych, a o zupełnie nowe dla siebie otoczenie. Przecież do tej pory nie miał styczności z europejską piłką, futbolu uczył się w państwowej akademii, będąc częścią programu, który sprawował opiekę nad najzdolniejszymi młodymi zawodnikami. W dodatku nie trenował z seniorami. Jego kontrakt wchodzi w życie 8 lipca, dzień po tym jak skończy 18 lat. Zajęcia z zespołem miał już co prawda w maju, ale dopiero teraz przechodzi prawdziwy chrzest bojowy. Pierwsze szlify przeszedł w sobotę, w sparingu z APOEL-em Nikozja (1:2). Wszedł na ostatni kwadrans spotkania. - Dajmy mu czas. Egy zmienił otoczenie, kulturę, sposób odżywiania, klimat. Wszystko jest dla niego nowe. Dopiero uczy się nowego, innego życia - mówi trener gdańszczan Piotr Stokowiec, który widzi w Vikrim materiał na dobrego zawodnika. Więcej na przegladsportowy.pl.