Gazeta.pl > Ekstraklasa.tv >  Kluby >  Lechia Gdańsk

28.04.2010, godzina 18:45

Lech Poznań

Bramki:
Kartki:
karne
2
1
  • 2P
  • 1P

Lechia Gdańsk

Bramki:
Kartki:
  • Relacja
  • Na żywo

Lech - Lechia 2:1. Peszko daje zwycięstwo Lechowi
pp, PAP
Widowisko między Lecha i Lechią było emocjonujące od pierwszej do ostatniej sekundy. Była to niezwykle ciężka przeprawa dla pretendenta do tytułu, choć Lechia przyjechała do Poznania bez wielu czołowych piłkarzy.
 


Lech, jak to określił szkoleniowiec poznańskiej drużyny Jacek Zieliński, "wydarł Lechii z gardła trzy punkty", dzięki którym utrzymał się na pozycji wicelidera i wciąż liczy się w walce o mistrzowski tytuł. Lechia w Poznaniu pokazała ofensywny futbol, i przy odrobinie szczęścia mogła wywieźć jeden punkt.

Mocno osłabieni kadrowo gdańszczanie mieli być łatwym kąskiem dla gospodarzy, którzy w rundzie wiosennej wygrali wszystkie mecze na własnym stadionie.

Tymczasem Lechia bez m.in. Marko Bajicia, Tomasza Dawidowskiego, Piotra Wiśniewskiego i Krzysztofa Bąka przez większość część spotkania grała z Lechem jak równy z równym. Goście zdecydowanie więcej biegali, a lechici zachowywali się momentami, jakby na stojąco chcieli wygrać.

Niemal od samego początku spotkania bramkarz Lecha Krzysztof Kotorowski miał sporo pracy. W 19 min. z niemałym trudem obronił mocne uderzenie Ivansa Lukjanovsa. W odpowiedzi Semir Stilić pokazał jedno ze swoich niekonwencjonalnych zagrań, ale po jego podaniu Sławomir Peszko trafił w Pawła Kapsę. Chwilę później w niezłej sytuacji Tomasz Mikołajczak główkował tuż nad poprzeczką.

W 26 min. sędzia Marcin Borski podyktował rzut karny dla gospodarzy. W polu karnym Robert Lewandowski przepychał się z Sergejsem Kożansem, napastnik Kolejorza upadł na murawę, a arbiter nie miał wątpliwości i pokazał na "wapno".Intencje Bartosza Bosackiego wyczuł Kapsa, ale po jego interwencji piłka odbiła się od słupka i wturlała się do siatki.

Lechia nie załamała się i już po sześciu minutach był remis 1:1. Lukjanovs wymanewrował obrońcę Lecha dośrodkował, a Kożans głową pokonał Kotorowskiego.

W grze Lecha coraz więcej było chaosu i nerwowości, a gdańszczanie częściej byli w posiadaniu piłki. Niecierpliwili się też poznańscy kibice. Po raz pierwszy w tym roku na stadionie przy Bułgarskiej piłkarze Kolejorza usłyszeli solidną porcję gwizdów pod swoim adresem.

Drugą odsłonę obiecująco zaczęła Lechia, która w 52 min. mogła zdobyć drugą bramkę. Po dośrodkowaniu Marcina Pietrowskiego Paweł Buzała, były gracz poznańskiej drużyny, zamiast w piłkę, trafił w Kotorowskiego.

Lech powoli budził się z letargu i gdańszczanie zostali zepchnięci do defensywy. Gospodarzom wciąż jednak brakowało precyzji, bądź w ostatniej chwili strzały blokowali obrońcy Lechii. Ofensywne trio Lecha - Peszko, Lewandowski i Sergiej Kriwiec nie mogło rozmontować uważnie grającej defensywy rywali.

Rozstrzygnięcie padło w 79 min. Po podaniu Stilicia, Peszko mocno uderzył w środek bramki, a Kapsa tym razem nie był w stanie sięgnąć piłki.

W ostatnich pięciu minutach gdańszczanie rzucili wszystkie siły pod bramkę Lecha. Goście seryjnie wykonywali rzuty rożne, a pod bramką Kotorowskiego kilka razy groźnie się zakotłowało. W 88 min. poznaniacy mieli sporo szczęścia, gdy debiutujący w ekstraklasie Damian Szuprytowski z 13 metrów minimalnie przestrzelił. Szuprytowski pojawił się na boisku zaledwie kilkanaście sekund wcześniej.

Kolejorz w końcówce meczu wyraźnie szanował piłkę. Kotorowski za przedłużanie gry otrzymał żółtą kartkę, podobnie jak Grzegorz Wojtkowiak, który w ostrym tonie zwrócił uwagę arbitrowi, że powinien już odgwizdać koniec spotkania.

Minuta po minucie

Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.

Pobierz Adobe Flash Player

Piłka nożna>>Ekstraklasa 2009/10>>26. kolejka
DataDrużynyWynik
26.04.10 20:00 Korona - Legia 0:1
27.04.10 16:00 Cracovia - Odra 1:0
27.04.10 18:15 Polonia W. - GKS 0:0
27.04.10 18:45 Piast - Wisła 1:4
27.04.10 20:45 Zagłębie - Śląsk 1:1
28.04.10 16:30 Ruch - Polonia B. 2:1
28.04.10 18:45 Jagiellonia - Arka 2:1
28.04.10 18:45 Lech - Lechia 2:1