Gazeta.pl > Ekstraklasa.tv >  Relacje

01.05.2010, godzina 14:45

Lechia Gdańsk

Bramki:
Kartki:
karne
0
1
  • 2P
  • 1P

Piast Gliwice

Bramki:
Kartki:
  • Relacja
  • Na żywo

Lechia - Piast 0:1. Gliwiczanie zrobili swoje
pp, PAP
W pierwszej połowie to jednak Lechia była stroną przeważającą. Mimo to straciła bramkę. Piast, który grał z nożem na gardle, dopiero w drugiej odsłonie meczu zaatakował odważniej i nie murował bramki. Taka taktyka okazała się wystarczająca na gospodarzy, którzy myśleli już chyba o półfinałowym meczu Pucharu Polski i dlatego seryjnie marnowali dobre okazje.
 


Gdańszczanie w niczym nie przypominali zespołu z dwóch ostatnich spotkań z Ruchem i Lechem. O ile jeszcze początek w wykonaniu lechistów był dość obiecujący, o tyle w miarę upływu czasu gospodarze spisywali się coraz gorzej. Doszło nawet do sytuacji, że niektóre wyjątkowe nieudane zagrania Lechii budziły salwy śmiechu, a inne kwitowane były gwizdami i okrzykami złości. Swój wyraz dezaprobaty gdańscy kibice dali także po skończonym spotkaniu.

Pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli gospodarze w 16 minucie. Hubert Wołąkiewicz wypatrzył Pawła Buzałę, który sprytnie uniknął zastawionej pułapki ofsajdowej Piasta, jednak będąc sam na sam z golkiperem gości podał mu piłkę do rąk. Za chwilę z 18 metrów strzelał Olegs Laizans, ale Maciej Nalepa był na posterunku.

Jeszcze lepszą interwencją popisał się golkiper gości w 23 minucie, kiedy po uderzeniu z rzutu wolnego Piotra Wiśniewskiego zmierzającą w okienko piłkę sparował na róg. Z kolei po dośrodkowaniu z kornera Nalepę wyręczył Kamil Glik, który wybił głową piłkę niemalże z linii bramkowej. Pod bramką Piasta zakotłowało się jeszcze w 38 minucie, kiedy po kolejnym rzucie różnym Nalepa minął się z piłką, ale zaskoczony takim obrotem sprawy Wiśniewski nie zdołał jej skierować z bliska do pustej bramki.

Pierwszą udaną akcję gliwiczanie przeprowadzili w 33 minucie - po złym podaniu Pawła Buzały na pole karne Lechii przedarł się Jakub Biskup, ale jego uderzenie zostało zablokowane. Sześć minut później było jednak 1:0 dla gości. Z rzutu rożnego dośrodkował Mariusz Muszalik, a Bartosz Iwan, który ubiegł Wołąkiewicza strzałem głową zdobył prowadzenia. Był to pierwszy celny strzał gości w tym spotkaniu.

Druga połowa rozpoczęła się od groźnego uderzenia Biskupa, a w rewanżu minimalnie nad poprzeczką posłał piłkę Buzała. Gospodarze posiadali optyczną przewagę, starali się atakować, ale czynili to bez szczególnej determinacji. Tymczasem w 65 minucie jedna z kontr Piasta powinna zakończyć się powodzeniem - Lechię od straty gola uchronił Marcin Kaczmarek, który wybił z linii bramkowej piłkę po uderzeniu Muszalika.

W końcówce gospodarze dwa razy trafili w słupek - w 75 minucie uczynił to Ivans Lukjanovs (powinien podawać do lepiej ustawionego Tomasza Dawidowskiego), a trzy minuty później w tę samą część bramki trafił Dawidowski, który w 80 minucie za drugą żółtą kartkę (otrzymał ją za dyskusję z arbitrem) został wyrzucony z boiska.

Lechia na wiosnę nie odniosła jeszcze zwycięstwa na własnym stadionie. Z kolei gliwiczanie przerwali wyjazdową serię ośmiu spotkań bez wygranej - po raz ostatni piłkarze Piasta wywalczyli trzy punkty 4 października 2009 roku w meczu w Warszawie z Polonią, którą pokonali 2:0.

Powiedzieli po meczu:

Ryszard Wieczorek (trener Piasta Gliwice): Mój zespół znajduje się w trudnej sytuacji i odporność psychiczna nie jest jego najsilniejszą stroną. Na początku meczu graliśmy źle, nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce, ani nawet jej porządnie przyjąć. Moi zawodnicy sprawiali wrażenie, jakby mieli związane nogi. Lechia rozegrała ostatnio dwa bardzo dobre mecze z Ruchem oraz Lechem i dlatego byłem przekonany, że będzie miała problemy z dynamiką i nie zdoła w krótkim czasie ponownie zagrać na tak wysokim poziomie.

- Muszę przyznać, że klimat w Gdańsku mi służy, bo w rundzie jesiennej prowadzona przeze mnie Odra Wodzisław wygrała tutaj 2:0. Dzięki temu zwycięstwu zrobiliśmy spory krok do utrzymania. Nie rozumiem tylko, dlaczego na siłę szuka się podtekstów i sensacji. Polska piłka jest teraz czysta.

Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk): Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie będę miał okazję oglądać tak grającej Lechii jak dzisiaj. Nie poznawałem swojego zespołu. Na pewno nie graliśmy tak szybko i dynamicznie jak ostatnio, ale wpływ na to miał z pewnością napięty terminarz. Niemniej jestem bardzo zawiedziony tym rezultatem.

- Przed meczem narastała presja, pojawiały się sugestie, że mamy oddać Piastowi punkty. Chcieliśmy zadać kłam tym spekulacjom, bo my nie jesteśmy nikomu nic winni. Graliśmy o zwycięstwo i honor. Niestety, ciśnienia nie wytrzymał nawet tak doświadczony piłkarz jak Dawidowski. Inna sprawa, że Tomek zachował się karygodnie oraz nieodpowiedzialnie i jak widać wszystkie rozmowy jakie z nim przeprowadziliśmy na temat głupio otrzymywanych kartek zdały się na nic. We wtorek czeka nas bardzo ważny mecz półfinału Pucharu Polski z Jagiellonią Białystok. Do tego czasu musimy się pozbierać.

Minuta po minucie

Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.

Pobierz Adobe Flash Player

Piłka nożna>>Ekstraklasa 2009/10>>27. kolejka
DataDrużynyWynik
30.04.10 17:45 GKS - Cracovia 3:0
30.04.10 20:00 Wisła - Korona 0:1
01.05.10 14:45 Lechia - Piast 0:1
01.05.10 17:00 Odra - Arka 2:1
01.05.10 18:15 Ruch - Legia 1:0
01.05.10 19:15 Polonia W. - Jagiellonia 2:0
02.05.10 14:45 Polonia B. - Zagłębie 2:1
02.05.10 17:00 Śląsk - Lech 0:3