Odra - Polonia W. 2:1. Odra zwycięża w dramatycznych okolicznościach
mariw, PAP
W swoich ostatnich meczach ligowych obie drużyny strzeliły po dwie bramki, jednak nastroje po tych spotkaniach były odmienne. Polonia wygrała bowiem w Gliwicach z Piastem 2:0 a Odra w Chorzowie przegrała z Ruchem 2:3. W efekcie wodzisławianie ciągle okupowali ostatnie miejsce w tabeli. Ze składu gości "wypadł" obrońca Piotr Dziewicki, który nabawił się kontuzji w pojedynku z Piastem.
Poloniści zasłużenie prowadzili do przerwy. Sprawiali wrażenie bardziej zdeterminowanych i stworzyli więcej podbramkowych sytuacji. W 25. minucie Daniel Gołębiewski przejął piłkę na połowie gospodarzy, "przymierzył" z linii pola karnego i pokonał Arkadiusza Onyszko.
Dziesięć minut później powinno być 0:2, gdyby Marcelo Sarvas po podaniu Adriana Mierzejewskiego trafił do siatki zamiast w słupek. Bramkarza Polonii zaniepokoił jedynie Daniel Bueno tuż przed przerwą, strzelając z 25 metrów. Sebastian Przyrowski bronił "na raty".
Podczas przerwy w szatni Odry trwały zapewne męskie rozmowy, bo drugą połowę podopieczni trenera Marcina Brosza zaczęli zdecydowanie ofensywniej. Kilka razy obrona gości znalazła się w sporych tarapatach. W 55. min Piotr Piechniak nie zdołał z bliska trafić do siatki; piłka po słupku wyszła poza boisko, ale trzy minuty później po dośrodkowaniu Brasilii z rzutu rożnego doprowadził do wyrównania.
Mecz nabrał "rumieńców". Na murawie i na trybunach zrobiło się nerwowo, piłkarze nie oszczędzali się nawzajem walcząc o piłkę. Częściej atakowali zdesperowani wodzisławianie. W 90. minucie spiker powiedział, że jeszcze wszystko się może zdarzyć. I się zdarzyło. Ostatnich sekundach doliczonego czasu na strzał rozpaczy zza pola karnego zdecydował się Filip Luksik i piłka po rykoszecie wpadła do bramki.
Po meczu powiedzieli:
Trener Polonii Jose Maria Bakero: - W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Po przerwie Odra groźna była przede wszystkim po stałych fragmentach gry, w ten sposób zdobyła gola, który dodał jej skrzydeł. W końcówce przydarzyło się nam nieszczęście.
Trener Odry Marcin Brosz: - Cieszymy się z tego meczu, ale też wiemy, że 23 pkt które mamy, to jest nic. Za chwilę zaczniemy się przygotowywać do wtorkowego meczu z Cracovią, więc na radość nie ma czasu. Celem jest utrzymanie się w Ekstraklasie, a nie jedno zwycięstwo. Wiem co czuje trener Bakero, bo my w podobny sposób przegraliśmy ostatni mecz w Chorzowie.
Minuta po minucie
Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.