W Lechu nie mogli zagrać kontuzjowani Manuel Arboleda i Semir Stilić, a także zawieszony za kartki Bartosz Bosacki. To trzej absolutnie podstawowi gracze "Kolejorza". Ruch też przyjechał do Wronek osłabiony - zabrakło kontuzjowanego Andrzeja Niedzielana. Zamiast niego zagrał rekonwalescent Marcin Zając.
Ten mecz reklamowano jako pojedynek dwóch młodych reprezentantów Polski: napastnika Lecha Roberta Lewandowskiego i obrońcy Ruchu Macieja Sadloka. Jeśli tak było - to starcie zdecydowanie wygrał lechita. Strzelił dwa gole, dla obrońców Ruchu był momentami nie do zatrzymania.
Toczony w mgle mecz nie był ciekawym widowiskiem. Szybko strzelony przez Lewandowskiego gol (wykorzystał dośrodkowanie Sławomira Peszki) nie spowodował zmasowanych ataków chorzowian. Nie zareagowali on również na drugą bramkę Lewandowskiego, strzeloną po ładnej wymianie podań z Tomaszem Mikołajczakiem. Jeszcze przed przerwą Lewandowski miał szansę na swojego pierwszego w karierze hat-tricka w ekstraklasie. Dostał dobre, prostopadłe podanie od Peszki, ale strzelił źle, obok bramki.
Niespodziewanie kilkadziesiąt sekund po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę meczu "Niebiescy" strzelili gola. Obrońcy Lecha byli zupełnie bezczynni, gdy Artur Sobiech strzałem głową pokonywał Jasmina Buricia. I choć chorzowianie mobilizowani przez swojego kapitana Wojciecha Grzyba próbowali śmielej ruszyć na Lecha, to zostali umiejętnie powstrzymani zwłaszcza przez rozgrywającego dobry mecz w środku pola Tomasza Bandrowskiego. A kiedy stracili trzeciego gola - po rzucie rożnym i strzale Ivana Djurdjevicia - zupełnie zabrakło im animuszu.
Powiedzieli po meczu:
Waldemar Fornalik, trener Ruchu: Grały dwie drużyny grające ofensywnie. Staraliśmy się, ale przeciwko takiemu Lechowi niewiele mogliśmy ugrać. Pretensje mam o zbyt łatwą stratę goli. Błędy robi się, gdy przeciwnik nas zmusza do nich. A Lech zmuszał. W dodatki Robert Lewandowski potwierdził, że jest najlepszym napastnikiem w Polsce. Przegraliśmy z Lechem po tylko momentami wyrównanym meczu.
Jacek Zieliński, trener Lecha: Cieszę się ze zwycięstwa, bo bardzo nam było potrzebne. Triumf jest zasłużony, stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramkowych. Cieszę się, że chłopcy grali do końca i wytrzymali mecz kondycyjnie. W dodatku na tym śliskim boisku pokazali parę finezyjnych zagrań. Pracujemy i trenujemy po to, żeby nasza gra była dobra i ładna dla oka. I jest z tym coraz lepiej z meczu na mecz.
Minuta po minucie
Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.