Wisła - Polonia W. 2:1. Na poprawę gry Wisły będzie jeszcze czas
Piotr Jawor, Sosnowiec
Na oczach selekcjonera Stefana Majewskiego Wisła wymęczyła zwycięstwo nad Polonią Warszawa. - Nie zagraliśmy wielkiego meczu, ale jakość nie była najważniejsza - podkreśla trener Maciej Skorża. Większy problem ma Duszan Radolsky, bo pod jego wodzą Polonia zdobyła w czterech spotkaniach tylko punkt.
Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta
Wisła - Polonia W. 2:1
Nowy trener reprezentacji Polski nie traci czasu. W piątek Majewski był na meczu Legia Warszawa - Lech Poznań, a w sobotę zjawił się w Sosnowcu. Siedział w towarzystwie Kazimierza Grenia, dyrektora reprezentacji, który na meczu Wisła - Polonia pełnił rolę delegata.
Wizyta selekcjonera to nowość dla krakowian, bo Leo Beenhakker, poprzedni szkoleniowiec, szerokim łukiem omijał ich mecze. W tym sezonie Holender nie był na żadnym, a w poprzednim opuszczał nawet szlagiery. Na trybunach usiadł także Bogusław Cupiał. Właściciel Wisły pierwszy raz zjawił się w Sosnowcu tydzień temu, ale nie przyniósł szczęścia, bo mistrzowie Polski zremisowali z Polonią Bytom i przerwali serię sześciu zwycięstw z rzędu. Tym razem odwrócił jednak złą kartę.
W ciągu pierwszych 30 minut piłkarze oddali trzy celne strzały i zdobyli trzy bramki. Motorem napędowym krakowian był Tomasz Jirsak. Czech po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł w pierwszym składzie i zawstydzał większość zawodników wyszkoleniem technicznym i podaniami. Po jednym z jego prostopadłych zagrań Patryk Małecki zmieścił piłkę w długim rogu. Chwilę później Jirsak dokładnie wykonał rzut rożny, zagranie przedłużył Radosław Sobolewski, a Paweł Brożek zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie. - Myślałem, że te gole dodadzą nam skrzydeł i porwą do ofensywnej gry, ale stało się inaczej - kręcił głową Maciej Skorża, trener Wisły.
Gdy wydawało się, że mistrzowie Polski w pełni kontrolują spotkanie, a kolejne gole są tylko kwestią czasu, piłkę odebrał krakowianom Łukasz Trałka. Uderzenie pomocnika Polonii odbiło się od Marcelo, zmyliło Mariusza Pawełka i wpadło do siatki.
W drugiej połowie z boiska wiało nudą. Niecelne dośrodkowania krakowian fruwały po polu karnym Polonii, z kolei warszawianie nie mieli pomysłu na doprowadzenie do remisu. Najlepszą okazję miał Adrian Mierzejewski, ale przegrał pojedynek sam na sam z Mariuszem Pawełkiem. - Próbowaliśmy zagęścić środek pola i nie pozwolić Wiśle na grę kombinacyjną. Do 15 minuty nam się to udawało, a potem dostaliśmy dwie bardzo łatwe brameczki - przyznał Radolsky.
Maciej Skorża: To było trudne spotkanie, ale na szczęście udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca. Na poprawę jakości gry przyjdzie czas, gdy wrócą Rafał Boguski i Łukasz Garguła.