Odra - GKS 0:1. Cetnarski trafił za trzy punkty
pp, PAP
W Wodzisławiu Śląskim kibice spodziewali się zaciętego spotkania. Miejscowa Odra, jak i PGE GKS Bełchatów bardzo potrzebowały punktów. W ligowej tabeli zajmowali sąsiednie miejsca, a media spekulowały, że sobotni mecz zadecyduje o dalszym losie obu trenerów.
Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta
Odra - GKS 0:1. Piłkarze GKS Bełchatów cieszą się ze zwycięstwa
Na boisku od pierwszych minut prym wiódł przyjezdny zespół prowadzony przez Rafała Ulatowskiego. Bełchatowianie szybko rozpracowali defensywę gospodarzy. W 13. minucie Maciej Korzym minął dwóch obrońców, oddał strzał, ale świetnie interweniował Adam Stachowiak. Na niewiele się to zdało, bo do odbitej przez bramkarza piłki dopadł Mateusz Cetnarski, a na tablicy świetlnej pojawił się wynik 0:1.
Po zdobyciu bramki goście chcieli pójść za ciosem, ale między słupkami znakomicie spisywał się Stachowiak, a GKS miała kłopoty ze skutecznością. Do końca pierwszej połowy warunki na boisku dyktowane były przez Bełchatowian.
Po zmianie stron goście nastawili się na obronę i pozwolili piłkarzom z Wodzisławia konstruować akcje. Nie byli oni jednak w stanie doprowadzić do wyrównania. Najbliżej byli w 63. minucie, kiedy Aleksander Kwiek uderzał z 16. metra, ale piłka po drodze odbiła się od jednego z obrońców i minimalnie minęła słupek bramki.
Bez pracy nie pozostawał także Stachowiak. W 65. minucie najpierw obronił silny strzał Macieja Małkowskiego, a później dobitkę Cetnarskiego.
Odra wyraźnie nie miała pomysłu na grę, gubiła się w każdej formacji, obrońcy popełniali błędy, pomocnicy nie potrafili uaktywnić ofensywy, a napastnicy razili nieskutecznością.
W doliczonym czasie gry Robert Kłos zatrzymywał nieregulaminowo wychodzącego na czystą pozycję Mariusza Ujka, a sędzia Marcin Borski nie miał wątpliwości i wyciągnął od razu czerwoną kartkę.
Odra przegrała czwarty mecz z rzędu, a trener Bełchatowian Ulatowski może odetchnąć z ulgą.
Po meczu powiedzieli:
Trener GKS Rafał Ulatowski: Można powiedzieć, że poród (oczekiwanie na wyjazdowe zwycięstwo) trwał długo. Mogliśmy strzelić drugą bramkę i nie byłoby wtedy nerwowej obrony wyniku w końcówce. Potraktowaliśmy Odrę poważnie, bo wiemy jak groźna jest na swoim stadionie. Wzięliśmy dziś mały rewanż za przegrany półfinał Pucharu Ekstraklasy w poprzednim sezonie.
Trener Odry Ryszard Wieczorek: Nie ma co owijać w bawełnę, zagraliśmy dziś słaby mecz. Nie poznaję mojej drużyny w porównaniu z poprzednim spotkaniem. Wiele może się teraz zdarzyć, ale najważniejsze jest to, by zespół grał coraz lepiej. Dziś było tak, jakby ktoś nam wyłączył prąd.