Wisła - Polonia B. 1:1. Pięć minut od sensacji
Szymon Opryszek, Sosnowiec
W meczu na szczycie ekstraklasy długo zanosiło się na sensację, ale ostatecznie Wisła wymęczyła remis z Polonią Bytom. Apatycznych piłkarzy oglądał Bogusław Cupiał, ale tylko uśmiechał się z politowaniem.
Fot. Michał Lepecki / Agencja Gazeta
7. kolejka. Wisła - Polonia B. 1:1. Kirm, Hricko i Junior Diaz
Wisła wygrała sześć spotkań z rzędu i gdyby pokonała Polonię, ustanowiłaby rekord klubowy. - Nie popełnimy błędów Legii [warszawianie dwa sezony temu zwyciężyli w siedmiu spotkaniach na początku sezonu, ale później krakowianie i tak ich przegonili - przyp. red.]. Grzech pychy nam nie grozi - zapowiadał Arkadiusz Głowacki, kapitan drużyny.
Warto było się starać, bo na trybunie zasiadł właściciel klubu. Jednak ostatnio Polonia nie była łatwym rywalem dla Wisły. W ubiegłym sezonie krakowianie z trudem wygrali u siebie 1:0, by w Bytomiu stracić dwa punkty.
Najmilsze wspomnienia ze spotkań ze śląskim rywalem ma chyba Wojciech Łobodziński, który przed rokiem strzelił Polonii swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły. W ubiegłym tygodniu o pomocniku było głośno, bo składał we wrocławskiej prokuraturze zeznania ws. korupcji w Zagłębiu Lubin w 2004 roku.
Wczoraj Łobodziński niczym szczególnym się nie wyróżniał, tracił piłkę, ale jego koledzy niemal zamknęli Polonię na jej połowie. Wojciech Skaba miał wiele pracy, bo strzałów próbowali Głowacki, Paweł Brożek, a sytuacje sam na sam zmarnował Andraż Kirm.
Polonia potwierdziła, że nie ma kompleksów. Wielki marsz bytomian w górę zaczął się w 2005 roku, gdy klub przejął Ryszard Walicki, właściciel zakładu pogrzebowego. W starciu z Wisłą podopieczni Jurija Szatałowa łączyli śląski charakter z czesko-słowacką solidnością.
Wystarczyła jedna kontra, by plan Skorży się załamał. W 17. minucie Marcin Radzewicz uciekł Pablo Alvarezovi, zagrał dokładnie do Marka Bazika, a ten uderzył bez namysłu w długi róg bramki.
Wisła rzuciła się do odrabiania strat, ale grała nieporadnie i bez pomysłu. Nieliczne okazje mieli Brożek z Patrykiem Małeckim. Golem kolejki mógł popisać się Junior Diaz, uderzył z woleja w okienko, ale sędzia odgwizdał spalonego.
Po przerwie krakowianie kontynuowali oblężenie bramki Polonii. Jednak w 54 minucie bytomianie mogli ostatecznie pogrzebać szanse Wisły na 11. ligowe zwycięstwo z rzędu (cztery z poprzedniego sezonu). Najpierw piłkę z linii bramkowej wybił Piotr Ćwielong, a po strzale Grzegorza Podstawka wykazał się Pawełek.
Mimo to na trybunie vip trwała dobra zabawa, a Cupiał był świetnym nastroju. Właściciel pierwszy raz pofatygował się na stadion do Sosnowca i widać było, że doświadczenia dekady nauczyły go cierpliwości. Jego pracownicy próbowali na wszelkie sposoby przebić się przez defensywny mur gości, ale strzelali rzadko.
W końcu z ponad 25 metrów uderzył Kirm, ale Polonię uratowała poprzeczka. W 85. minucie Piotr Brożek wrzucił piłkę w pole karne, Skaba popełnił błąd, a Ćwielong nie miał problemów ze zdobyciem gola. Na rekordowe zwycięstwo mimo że Wisła atakowała do końca, już nie wystarczyło czasu.