Ruch - Cracovia 2:0. "Niebiescy" wiceliderem!
pp, PAP
Ruch udowodnił, że porażka z GKS Bełchatów w poprzedniej kolejce była tylko pojedynczą wpadką. Piłkarze Waldemara Fornalika pewnie pokonali Cracovię i pokazali, że wciąż będą liczyć się w czołówce.
Fot. Grzegorz Celejewski / AG
5. kolejka. Ruch - Cracovia 2:0
Mecz rozegrano w cieniu piątkowej tragedii w rudzkiej kopalni Wujek-Śląsk. Dlatego chorzowscy kibice w centralnej części trybun ułożyli wielki krzyż ze zniczy. Zachęcali też do oddawania krwi dla rannych górników.
Obie drużyny wyprowadzili na boisko w roli kapitanów bracia Grzegorz i Arkadiusz Baranowie. Po poprzednim pojedynku nękanej konztuzjami Cracovii z Arką (1:1) trener krakowian Orest Lenczyk mówił, że jego zespół ma problem. Rozwiązaniem być może była zmiana w bramce. Marcina Cabaja zastąpił pozyskany niedawno z Podbeskidzia Bielsko Biała Łukasz Merda, grający pierwszy raz w Cracovii i w ekstraklasie.
Chorzowianie chcieli zapomnieć o wyjazdowej porażce 1:2 z GKS Bełchatów, zaatakowali od początku i szybko objęli prowadzenie. W 13. minucie Wojciech Grzyb z bliska pokonał krakowskiego bramkarza. Goście po stracie gola nieco żwawiej ruszyli do przodu i w 24. minucie po "główce" Dariusz Kłusa Krzysztof Pilarz w ostatniej chwili wybił piłkę na róg. Przed przerwą znów "przycisnęli" gospodarze. Dwukrotnie szyki popsuł im interwencjami Marek Wasiluk. Raz nie dał rady, ale Andrzej Niedzielan zmarnował okazję.
W drugiej połowie gra się zaostrzyła, mieli co robić masażyści. Ruch nie rezygnował z prób podwyższenia prowadzenia. Groźniejsi byli chorzowianie. Obrońców krakowskich niepokoił Łukasz Janoszka, dyspozycję Merdy "testowali" Grzyb i Janoszka, jednak debiutant bronił pewnie. Cracovia nie potrafiła wypracować dobrych sytuacji - aż do 70. minuty, kiedy Radosław Matusiak zdecydował się na uderzenie z 25 metrów i piłka przeleciała obok słupka. Wygraną niebieskich przypieczętował kwadrans przed końcem Andrzej Niedzielan. Pierwszy pojedynek sam na sam z bramkarzem gości co prawda przegrał, ale chwilę potem po identycznej akcji cieszył się golem.
Orest Lenczyk w przeszłości trzykrotnie był trenerem Ruchu, wprowadzał do "poważnej" piłki zawodnika Waldemara Fornalika (dziś trenera chorzowian), a potem wtajemniczał go w arkana sztuki szkoleniowej. W sobotę musiał przełknąć gorycz porażki, pierwszej, od kiedy objął drużynę Cracovii.
Po meczu powiedzieli:
Trener Cracovii Orest Lenczyk: Zbyt łatwo przegraliśmy ten mecz. Nie powiem, że straciliśmy bramki w sposób niefrasobliwy, ale trochę pomogliśmy Ruchowi. Zostawiamy po sobie niekorzystne wrażenie. Chcieliśmy tu przynajmniej nie przegrać, ale nasza +siła ognia+ była dziś zbyt mała. W ataku Ruch miał ogromną przewagę.
Trener Ruchu Waldemar Fornalik: Cieszy mnie zwycięstwo, które wcale nie przyszło nam łatwo, bo Cracovia postawiła nam trudne warunki. Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na beztroskę, bo rywal jest zbyt dobrze zorganizowany i mielibyśmy problemy
Ruch Chorzów - Cracovia Kraków 2:0 (1:0)
Bramki: Grzyb (13.), Niedzielan (75.)
Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Ariel Jakubowski, Rafał Grodzicki, Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel (52. Łukasz Janoszka) - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Gabor Straka (92. Maciej Scherfchen), Tomasz Brzyski - Artur Sobiech, Andrzej Niedzielan (89. Michał Pulkowski).
Cracovia Kraków: Łukasz Merda - Sławomir Szeliga, Piotr Polczak, Marek Wasiluk, Łukasz Derbich - Paweł Sasin, Dariusz Kłus, Arkadiusz Baran (76. Mateusz Klich) Tomasz Moskała (60. Łukasz Mierzejewski) - Dariusz Pawlusiński, Radosław Matusiak (82. Jakub Kaszuba)
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 8 000