Odra - Korona 0:2. Lewe skrzydło za 3 punkty
Maciej Sierpień, Wodzisław
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Korony po powrocie do ekstraklasy. Długo wyczekiwane trzy punkty zapewnił duet lewoskrzydłowych Paweł Sobolewski i Edson.
Fot. Grzegorz Celejewski / Agenc
6. kolejka. Odra - Korona 0:2
Przed spotkaniem trener Marek Motyka mocno zamieszał w składzie. Do wyjściowej jedenastki od razu wskoczyły nowe nabytki z Serbii: Aleksandar Vuković i Nikola Mijailović. Sporą niespodzianką było również pozostawienie na ławce rezerwowych odwiedzającego rodzinne strony Mariusza Zganiacza i posłanie do boju Cezarego Wilka.
Grającym po raz pierwszy w takim zestawieniu kielczanom trochę czasu zajęło jednak pełne zrozumienie się. A to niezdecydowanie kielczan starała się w pierwszych minutach wykorzystać Odra. Korona mnóstwo problemów miała zwłaszcza z upilnowaniem niezwykle szybkiego napastnika Daniela Mariano Bueno. Brazylijczyk już po 60 sekundach efektownym wolejem posłał piłkę nad poprzeczką. Jeszcze goręcej pod bramką Radosława Cierzniaka zrobiło się w czwartej minucie, gdy po dośrodkowaniu Marcina Kokoszki minimalnie niecelnie główkował Tomas Radzinevicus. Chwilę później zagotowało się ponownie, kiedy z ostrego kąta uderzał Marcin Wodecki.
Kielczanie jednak w porę opanowali nerwy. Zaczęli wygrywać walkę w środku pola, składnie wymieniać między sobą podania, coraz częściej przedostając się pod pole karne gospodarzy. Po kwadransie uderzający z dystansu Wilk po raz pierwszy zmusił Adama Stachowiaka do interwencji. Trzy minuty później Korona mogła już prowadzić, ale Ernest Konon przegrał biegowy pojedynek do bezpańskiej piłki z brazylijskim stoperem Rodrigo. W 26. min jednak już nie do zatrzymania dla defensorów Odry był Sobolewski, który po znakomitym prostopadłym podaniu Wilka mierzonym strzałem z 10 m pokonał Stachowiaka. Gospodarze, choć zaskoczeni takim przebiegiem wydarzeń, nie zamierzali jednak rezygnować z prób odrabiania strat. Bezbłędnie jednak w kieleckiej bramce spisywał się Cierzniak. Koronie dopisywało również szczęście. Jak w 37. min, gdy zmierzającą do siatki piłkę w ostatniej chwili z linii bramkowej wybił autor gola - Paweł Sobolewski.
Po przerwie przez wiele minut w roli głównej występował Artur Radziszewski. Arbiter z Warszawy myląc się, a to w jedną, a to w drugą stronę, wprowadził mnóstwo chaosu w boiskowe poczynania. Na tyle chyba wybijając z rytmu zawodników obu drużyn, że ci mieli problemy nawet ze stworzeniem jednej składnej akcji. Pierwsi z letargu wybudzili się gospodarze. W 62. min wodzisławianie byli tylko o krok od wyrównania, ale Cierzniak znakomicie zatrzymał Bueno. Odpowiedź kielczan na ofensywne zakusy Odry była jednak perfekcyjna. W 65. min wprowadzony kilka chwil wcześniej za strzelca pierwszego gola Sobolewskiego Edson wykorzystał fatalny błąd Kokoszki (za krótkie odegranie głową do bramkarza) i strzałem między nogami wybiegającego Stachowiaka ustalił wynik.
Wydawało się, że dwubramkowe prowadzenie pozwoli kielczanom grać spokojniej, ale niemający już nic do stracenia piłkarze Ryszarda Wieczorka długimi momentami nie schodzili z połowy Korony. Atakując całym zespołem, nie pozwalali odetchnąć kieleckiej defensywie. Z czasem jednak impet Odry opadł. A ochotę na zdobycie choćby kontaktowego gola skutecznie odbierał wybornie spisujący się w bramce Cierzniak.
Odra Wodzisław - Korona Kielce 0:2 (0:1)Bramka: Sobolewski (26.), Edson (65.)
Odra: Stachowiak - Kokoszka (75. Chwalibogowski), Dymkowski Ż (46. Kwiek), Rodrigo, Mójta Ż - Wodecki Ż, Malinowski, Kuranty Ż, Radzinevicius (63. Matulevicius), Piechniak - Bueno.
Korona: Cierzniak - Kuzera, Hernani, Markiewicz, Mijailović (52. Paknys) - Łatka, Wilk Ż, Vuković, Sobolewski (60. Edson) - Edi, Konon Ż (81. Zganiacz)
Sędziował: Artur Radziszewski (Warszawa)
Widzów: 2800