Gazeta.pl > Ekstraklasa.tv >  Relacje

30.08.2009, godzina 16:45

Lech Poznań

Bramki:
Kartki:
karne
2
2
  • 2P
  • 1P

GKS Bełchatów

Bramki:
Kartki:
  • Relacja
  • Na żywo

Lech - GKS 2:2. Lech nadal w kryzysie
Piotr Leśniowski, Wronki
- Moim piłkarzom wróciła radość gry w piłkę - mówił po meczu trener GKS Bełchatów Rafał Ulatowski. Goście prowadzili we Wronkach 2:0, ale Lech Poznań zdołał wyrównać. - Chcemy mistrzostwa - domagał się sektor kibiców "Kolejorza".
 
Trzy porażki w czterech ostatnich meczach i pożegnanie w kiepskim stylu z Ligą Europejską zrobiły swoje. Zaledwie trzy i pół tysiąca osób uznało, że wyprawa na wroniecki stadion to najlepszy sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia. To rzecz niespotykana dawno na meczach Lecha - niemal połowa miejsc na trybunach była pusta. Brawa widowni przed meczem dla Grzegorza Kasprzika za przyzwoity występ w Brugii były w tej sytuacji wyjątkowo skromne. Ale bramkarz Lecha nie miał tym razem dobrego dnia. W 14. min wygrał pojedynek z Mariuszem Ujkiem, ale potem miał więcej nieudanych niż udanych interwencji. Zaledwie minutę później Patryk Rachwał uprzedził Kasprzika w polu bramkowym, ale nie trafił do bramki. W 31. min bramkarz Lecha wybiegł daleko z bramki, lecz to Mateusz Cetnarski szybciej dobiegł do piłki. Po jego dośrodkowaniu lechici wybili piłkę przed pole karne, na pustą bramkę próbował strzelać Rachwał, ale skiksował.

To była niespodzianka. Zespół z Bełchatowa, który przyjechał na mecz z jednym punktem w tabeli, był groźniejszy od Lecha. Szarże Tomasza Wróbla kończone dobrymi, precyzyjnymi środkowaniami robiły wiele bałaganu w polu karnym poznaniaków. Dostaliśmy odpowiedź, dlaczego lechici grali w Belgii tak bojaźliwie. Skoro Bełchatów potrafił skutecznie skontrować poznaniaków, to na pewno zrobiliby to w czwartek zawodnicy Club Brugge. GKS przeprowadził taki kontratak w 50. min. Manuel Arboleda włączył się do akcji ofensywnej, zakończonej stratą Krzysztofa Chrapka w polu karnym gości. Kolumbijczyk nie zdążył wrócić pod własną bramkę, co wykorzystał Mateusz Cetnarski i z bliska strzelił gola głową.

Lech musiał już wówczas odważniej zaatakować, bo pierwszą bramkę stracił przed przerwą. Tak jak w niedawnym meczu z Polonią Warszawa skuteczna na Lecha okazała się wrzutka z rzutu rożnego na piąty metr przed bramką. Wtedy gola zdobył Tomasz Jodłowiec, wczoraj Jacek Popek. Brak skutecznego krycia w takich sytuacjach to tylko kolejna pozycja na liście problemów Lecha. Większość dotyczy bezradności drużyny Jacka Zielińskiego w ofensywie. Z listy spadło za to hasło "brak zaangażowania", dopisane tam po ubiegłotygodniowym blamażu z Cracovią. Ale spadło dopiero po przerwie wczorajszego meczu, choć już po pół minuty gry Sławomir Peszko dał sygnał do walki - agresywnym wślizgiem zablokował Jacka Popka. Pomocnik Lecha chciał po tym zagraniu spojrzeć w oczy rywalowi, ale ten unikał jego wzroku. Sam wślizg spodobał się widowni. - Jego tam brakowało [Peszko pauzował w Brugii za kartkę w pucharach - red.] - komentowali kibice. Faktycznie, skrzydłowy Lecha jest w dobrej formie. Przed przerwą był najgroźniejszym zawodnikiem poznańskiej ekipy, strzelał w boczną siatkę, dwa razy w jednej akcji omal nie zaskoczył Łukasza Sapeli ni to dośrodkowaniami, ni to strzałami. Wreszcie w doliczonym czasie gry przed przerwą oszukał całą obronę, ale jego sprytnego podania nie wykorzystał Robert Lewandowski, który z 14 m kopnął w bramkarza GKS.

Tak zaczęła się seria zmarnowanych sytuacji reprezentanta Polski. Po tym jak na boisko weszli oszczędzani od pierwszej minuty Semir Stilić i Hernan Rengifo gra Lecha nabrała wreszcie tempa i jakości. Wystarczyło kilka błyskotliwych zagrań Bośniaka, by Lewandowski znalazł się w sytuacjach sam na sam. Pudłował jednak niemiłosiernie: w 68. min Sapela obronił jego strzał nogą, a w 70. - napastnik Lecha trafił w poprzeczkę. Potem uderzał jeszcze nad bramką. Lewandowski spokojnie mógł mieć na koncie hat-tricka, wcześniej wykorzystał okazję o wiele trudniejszą od wspomnianych. Z półwoleja uderzał w gąszcz nóg, ale wcisnął piłkę do siatki. To po tym trafieniu rozpoczął się napór Lecha. Gdyby to był mecz futsalu poznanianiacy mogliby wycofać bramkarza, bo zepchnięty do obrony Bełchatów niemal nie zagrażał bramce Kasprzika. Gdy Rengifo głową pokonał Sapelę Lech wręcz oblegał bramkę GKS. To goście wyglądali jakby trzy dni wcześniej stoczyli dwugodzinny bój w pucharach. Utrzymali jednak remis. Dla Lecha i jego kibiców był to tylko remis. - Chcemy mistrzostwa - krzyknęli po ostatnim gwizdku.

Po meczu powiedzieli:


Rafał Ulatowski, trener GKS Bełchatów: Prowadziliśmy 2:0 i wywalczyliśmy punkt na boisku bardzo dobrego, klasowego zespołu. Zdobyliśmy dwa razy więcej bramek niż w poprzednich meczach tego sezonu. Czy zostanę zwolniony? Losy trenerskie są różne, wszystko się może zdarzyć. Prezesi byli na meczu. Zobaczymy, jakie podejmą decyzje. W każdym razie moi piłkarze uwierzyli, że mogą osiągnąć wiele w tym sezonie. Wróciła do nich radość z gry w piłkę. Nie wygraliśmy, ale jest optymizm. Wróciłem do ustawienia z trzema pomocnikami w środku, które sprawdziło się w poprzednim sezonie. Myślę, że najgorsze już za nami. Po prowadzeniu 2:0 mogę mieć niedosyt, ale stworzyliśmy bardo dobre widowisko. Oba zespoły miały swoje sytuacje, żeby wygrać. Poprzeczka po strzale Roberta Lewandowskiego chyba jeszcze drży.

Jacek Zieliński, trener Lecha Poznań: Jestem w innym nastroju niż Rafał. Przed meczem mówiłem, że trzeba te trzy punkty wyszarpnąć rywalowi z gardła. Może niewiele brakowało, ale to szarpanie zaczęliśmy za późno. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony niedosyt, bo punkt w naszej sytuacji, po kolejnej wygranej Wisły nie poprawia zbytnio dorobku i humoru. Ale za to przy 0:2 pokazaliśmy zaangażowanie i charakter. Niewiele brakowało, a zgarnęlibyśmy całą pulę. Kolejny raz, co już zaczyna być denerwujące, gramy zrywami, pierwsza poowa była bez błysku, bez przyspieszenia. Tymczasem po 120 minutach w Brugii zespół świetnie wytrzymał mecz fizycznie i grał do końca. Brawa dla chłopaków.

Mam nadzieję, że nawet ten punkt pozwoli nam na powstanie, może nie z kolan ale z półprzysiadu. Jesteśmy w jakimś dołku.

Semir nie grał od początku, bo ma problemy z więzadłem w kolanie. Gdyby przebieg meczu był inny, nie zagrałby. A tak wszedł na własną prośbę. Z kolei Hernan w ostatnich meczach był bez bramki, widząc zaangażowanie i formę Chrapka postawiłem na niego. Hernan wszedł ze sportową złością i strzelił bramkę.

Bramkę po rogu dostaliśmy, mimo że mieliśmy rozpisane stałe fragmenty gry GKS. A ten zawodnik, na którego mieliśmy zwracać uwagę, strzela nam gola. To był błąd ludzki, ktoś nie poszedł za Popkiem, kto miał iść, ale nie będziemy się rozliczać na łamach mediów. Jestem uodporniony na krytykę kibiców.

Sławomir Peszko, pomocnik Lecha: Sam chciałbym wiedzieć, skąd ta nieskuteczność. Trenujemy strzały w takich sytuacjach, a w meczu nie wychodzi. Szkoda, że "Lewy" [Robert Lewandowski - red.] strzelił tylko jedną bramkę, bo z tych sytuacji, które miał, mógł odskoczyć w tabeli strzelców na wiele bramek. Straciliśmy już tyle punktów, że już nie możemy się oglądać na nic. Musimy znów zacząć wygrywać mecze, mamy teraz dwa tygodnie przerwy. Powinny nam pomóc. Wisła też zacznie gubić punkty.

Tomasz Bandrowski, pomocnik Lecha: Jesteśmy pod presją. Chcemy za wszelką cenę strzelić bramkę i wygrać, a pod presją nie zawsze wszystko wychodzi. Robimy co możemy, walczymy do końca, ale niestety, nie udaje nam się ostatnio. Nie podłamujemy się i będziemy walczyli do końca, by naszą grę poprawić. Wszystko, co złe zaczęło się od meczu z Polonią Warszawa, potem ten kryzys się pogłębił. Musimy zapamiętać, że mecz trwa 90 min i trzeba całe spotkanie walczyć.

Minuta po minucie

Piłka nożna>>Ekstraklasa>>5. kolejka
DataDrużynyWynik
28.08.09 17:45 Piast - Odra 2:1
28.08.09 20:00 Legia - Polonia B. 1:0
29.08.09 14:45 Ruch - Polonia W. 2:0
29.08.09 16:00 Wisła - Jagiellonia 2:1
29.08.09 17:00 Lechia - Śląsk 1:1
29.08.09 19:15 Korona - Cracovia 1:1
30.08.09 14:45 Zagłębie - Arka 0:2
30.08.09 16:45 Lech - GKS 2:2