Ruch - Polonia 2:0. Niedzielan "wykartkował" Polonię
Wojciech Todur
Ruch Chorzów wygrał czwarty mecz z rzędu i awansował na pozycję wicelidera ekstraklasy! Polonię pogrążył Andrzej Niedzielan na którym piłkarze z Warszawy złapali dwie czerwone kartki!
Fot. Grzegorz Celejewski/AG
5. kolejka. uch - Polonia W. 2:0. Jarosław Lato walczy o piłkę z Wojciechem Grzybem
Rzadko się zdarza by szkoleniowiec lepiej znał zespół rywala niż swój własny. W takiej sytuacji był Duszan Radolsky, który wrócił do polskiej ekstraklasy prawie po roku i przerwy i od razu musiał walczyć o punkty ze swoją byłą drużyną. Na dodatek Słowak mógł zerknąć do swoich notatek. Zeszytów w których opisał każdy mecz i trening jaki poprowadził w roli szkoleniowca niebieskich. Zapiski są tak dokładne, że Radolsky mógł sprawdzić, ile razy jego były piłkarz kopnął piłkę celnie lewą nogą, ile razy prawą, a nawet ile miał strat! W piłkarskiej kronice Ruchu jest wiele nazwisk, ale przecież nie wszystkie. Zabrakło m.in. Andrzej Niedzielana, który już na początku spotkania (12. minuta) przeprowadził kluczową akcję dla losów meczu. Napastnik wykorzystał dobre podanie z głębi pola i pobiegł sam naprzeciw wychodzącemu z bramki Sebastianowi Przyrowskiemu.
Piłkarze drużyn z Chorzowa i Warszawy spotkali się tuż przed linią szesnastego metra. W tej chwili skończył się rajd Niedzielana, ale i udział w meczu Przyrowskiego, który za zagranie piłki ręką poza polem karnym został ukarany czerwoną kartką. Polonia za jednym zamachem stracił reprezentacyjnego bramkarza i napastnika - bowiem Michał Chałbiński usiadł na ławce rezerwowych by zwolnić miejsce dla Radosława Majdana. Gdy rezerwowy bramkarz Polonii wbiegał na boisku uszy świdrował mu przeciągły gwizd kilku tysięcy kibiców. Majdan jednak wytrzymał presję i pierwszymi udanymi interwencjami dodał otuchy drużynie.
Przez kilkanaście minut wcale nie było widać, że Ruch gra z przewagą jednego zawodnika. W końcu jednak Tomasz Brzyski błyskotliwym zwodem ośmieszył obrońców Polonii i wyłożył piłkę Arturowi Sobiechowi, a ten z około dziesięciu metrów przyłożył na tyle mocno, że Majdan przepuścił piłkę. Napastnik Ruchu strzelił już trzeciego gola w sezonie.
Ta akcja potwierdziła obawy Radolskiego, który przed meczem martwił się, że Polonia traci masę goli (przed meczem na Cichej dziewięć, słabszą defensywę miało tylko Zagłębie Lubin - 13). W 61. minucie Niedzielan wyeliminował kolejnego piłkarza Polonii! Tym razem na linii pola karnego napastnika Ruchu powalił Piotr Dziewicki. Efekt taki sami jak w przypadku Przyrowskiego - czerwona kartka i do szatni.
Dziewiątka piłkarzy z Warszawy wytrzymała bez straty gola przez niecały kwadrans. W końcu jednak Niedzielan uciekł obrońcom - tym razem nikt go nie sfaulował, ani nie zagarnął piłki ręką - i kropnął pod poprzeczkę. - Czekałem na gola w lidze dwa lata. Inna sprawa, że w tym czasie za wiele nie grałem. Bramka ważna, ale czerwone kartki bardziej - to one ustawiły spotkanie - podsumował Niedzielan.