Arka - Wisła 0:1. Samobójcza porażka Arki
Marcin Dajos
Mimo ambitnej postawy piłkarze Arki nie dali rady Wiśle Kraków w trenerskim debiucie Dariusza Pasieki.
Fot. Renata Dabrowska / AG
Przyjście nowego szkoleniowca miało dać nowe siły, a przede wszystkim wiarę piłkarzom Arki w to, że mogą zdobywać punkty w ekstraklasie. Pasieka w piątek w debiucie dostał za zadanie urwanie punktów mistrzowi Polski. W podobny sposób, także meczem w Gdyni z Wisłą debiutował jego poprzednik Marek Chojnacki. Arka uległa wówczas 0:1. Teraz miało być inaczej. I w pierwszej połowie uwierzyli w to chyba wszyscy, którzy widzieli mecz. Trener Pasieka zmienił ustawienie gdynian i wystawił do gry dwóch napastników. Do Tadasa Labukasa, który w tym sezonie nie opuścił jeszcze w żadnym meczu ani minuty, dołączył Przemysław Trytko. Ta dwójka, wspomagana bocznymi pomocnikami, z powodzeniem stosowała pressing na połowie Wisły.
Goście nie mogli przez to rozwinąć skrzydeł i to żółto-niebiescy przeważali. Pomiędzy 13 a 15 min. gospodarze wykonali aż pięć rzutów rożnych. Bohaterem mógł wtedy zostać Łukasz Kowalski. Obrońca Arki trzykrotnie uderzał na bramkę Mariusza Pawełka. Najpierw Kowalski strzelił głową, ale Pawełek popisał się niesamowitym refleksem. Kolejne dwa strzały, już nogą, także wydawały się groźne jednak za każdym razem, dzięki wiślakom, lądowały za linia końcową. Arki to nie załamało i kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem Patryk Małecki zapędził się w pole karne Arki. Piłkę w narożniku pola karnego próbował wybić mu Adrian Mrowiec, któremu niespodzianie wyszedł z tego piękny strzał... na własną bramkę. Tym samym nie dał szans na obronę Andrzejowi Bledzewskiemu.
- Chciałem wybić piłkę w trybuny, a wyszedł gol stadiony świata, niestety samobójczy - zwierzał się po meczu pechowy strzelec. - W pierwszej połowie Wisła nie była groźna, tylko Małecki stwarzał niebezpieczeństwo - dodał.
Po przerwie Wisła przejęła całkowicie inicjatywę. Cztery razy jej piłkarze dochodzili do sytuacje, w których powinni strzelić bramkę. Na przeszkodzie stawał Bledzewski (w pojedynku z Mauro Cantoro) lub słupek (po strzale Pawła Brożka). Gdynianie ambitnie starali się zmienić wynik meczu, ale ani razu nie doszli do sytuacji, aby zagrozić bramce Pawełka.
Tym samym gdynianie wciąż są bez zdobyczy punktowej w tym sezonie, a Wisła jako jedyna ma na swoim koncie komplet zwycięstw.
Przed meczem doszło do uroczystości pożegnania Dariusza Żurawia, byłego obrońcy Arki, który po sezonie 2008/2009 zakończył karierę piłkarską.