Zagłębie Lubin przystępowało do tego spotkania po dwóch wysokich porażkach, w których traciło po cztery gole. Receptą na słabą obronę miało być przyjście Piotra Świerczewskiego. Doświadczony "Świr" nie uratował jednak Aleksandra Ptaka przed kolejnym workiem bramek.
A wszystko zaczęło się bardzo dobrze dla lubinian. W ciągu pierwszych piętnastu minut mieli kilka świetnych okazji, wykorzystali jednak tylko jedną - bramkę zdobył Ilijan Micanski.
Wtedy do głosu doszli gospodarze - z dystansu mocno uderzył Wilczek i piłka przełamała ręce Aleksandrowi Ptakowi. Był to zresztą jedyny błąd golkipera Zagłębia w tym spotkaniu, później kilka razy ratował kolegów przed jeszcze wyższą porażką.
W 34. minucie Piast wyszedł na prowadzenie. Świetne mocne dośrodkowanie z rzutu wolnego Daniela Chylaszka strzałem głową na bramkę zamienił Kamil Glik. Młody obrońca rozegrał bardzo dobre zawody i nie dziwi zainteresowanie nim Lecha Poznań.
Po zmianie stron to Zagłębie znów było stroną przeważającą i... w 55. minucie drugiego swojego gola w tym spotkaniu zdobył Wilczek. Sebastian Olszar obrócił się z piłką w polu karnym pomimo asysty Michała Stasiaka i uderzył na bramkę. Ptak świetnie sparował ten strzał, ale przy dobitce Wilczka nie miał już szans.
Dzieła zniszczenia dokonał w tym meczu Olszar. Łudziński posłał piękne czterdziestometrowe podanie do biegnącego po prawej stronie Smektały, ten dośrodkował w pole karne i Olszar dopełnił formalności.
Cieniem na świetnym meczu rzuca się sytuacja z 86. minuty. Wojciech Kędziora po dośrodkowaniu z lewej strony uderzył piłkę głową w poprzeczkę. W tym samym momencie Kamil Glik trafił go przypadkowo w skroń. Karetka odwiozła nieprzytomnego Kędziorę do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu.
Minuta po minucie
Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszďż˝ wersjďż˝.