Zagłębie - Wisła 1:4. Mistrz Polski dał lekcję beniaminkowi
Tomasz Gosz
Zespół Andrzeja Lesiaka nieudanie zainaugurował rozgrywki ligowe na swoim boisku. Wisła mogła wygrać jeszcze wyżej i skończyć mecz bez straty gola. Fatalny błąd popełnił jednak Mariusz Pawełek, który skapitulował przy strzale z ponad 40 metrów.
Fot. Krzysztof Karolczyk/AG
Wisła Kraków z trofeum za zdobycie mistrzostwa Polski w sezonie 2008/09
Mecz dla Wisły ułożył się wyśmienicie. Już w 1. minucie Piotr Brożek z rzutu wolnego dograł do Marcelo, a ten z bliskiej odległości pokonał Ptaka. Piłkarze gospodarzy próbowali założyć pułapkę ofsajdową i nawet im się to udało, bo Brazylijczyk w trakcie podania wyraźnie stał bliżej Ptaka. Niestety nie popisał się sędzia Dawid Piasecki, który pomimo pozycji spalonej piłkarza Wisły bramkę uznał.
Od tego momentu gościom grało się znacznie łatwiej. Bez problemów rozbijali ataki Zagłębia na własnej połowie i szybkimi podaniami starali się przedostać pod bramkę rywala. W 27. minucie ponownie świetnym zagraniem popisał się Piotr Brożek. Lewy defensor Białej Gwiazdy długim podaniem obsłużył swojego brata Pawła. Król strzelców ubiegłego sezonu krytykowany ostatnio za indolencję strzelecka zdecydował sie na podanie do lepiej ustawionego Patryka Małeckiego i było już 0:2.
W pierwszej części Zagłębie nie stworzyło sobie żadnej dogodnej sytuacji. Niewidoczny był Ilijan Micanski. Brakowało mu też wsparcia kolegów z drużyny. W drugiej części meczu Zagłębie praktycznie nie istniało. Wiślacy z łatwością przedostawali się pod bramkę Ptaka. Swojej bramki dalej szukał Brożek, który w tym meczu wcielił się w rolę asystenta. Jego wspaniała akcja z Małeckim była ozdobą spotkania. Popularny "Mały" precyzyjnym strzałem ustalił zdobył czwartą bramkę dla Białej Gwiazdy. Kilka minut wcześniej swojego bramkarza pokonał Jasiński, który klatką piersiową niefortunnie odbił piłkę zagraną przez Alvareza.
Jedyną skazą na zwycięstwie Wisły był fatalny błąd Mariusza Pawełka, po którym Zagłębie zdobyło honorowego gola. W ostatniej minucie spotkania Portugalczyk Caiado zdecydował się na uderzenie z 45 metrów. Strzał mu do końca nie wyszedł, ale piłkarz i tak mógł cieszyć się z bramki, bo Pawełek tylko przyglądał się jak wolno lecąca piłka wpada obok niego do siatki.