Piast - Lech 1:3. Rozpędzony Lech nie dał szans Piastowi
Maciej Blaut, Gliwice
Poznański zespół jest w świetniej formie u progu sezonu. Po zdobyciu Superpucharu Polski, efektownym zwycięstwie w europejskich pucharach, Lech wysoko wygrał także w pierwszym meczu ligowym.
Fot. Dawid Chalimoniuk / AG
23. kolejka. Piast - Lech 1:2
- Jestem z ostatniego tygodnia zadowolony, ale tylko w 90 procentach. W meczu z Wisłą Kraków o Superpuchar nie wygraliśmy w regulaminowym czasie gry, ale dopiero po rzutach karnych - mówił Jacek Zieliński, trener Lecha.
Poznański szkoleniowiec wystawił w Gliwicach taki sam skład, jak w meczu Ligi Europejskiej z Fredrikstad FK. Przez długie minut Piast stawiał poznaniakom o wiele większy opór niż wicemistrzowie Norwegii. Lech dokonał dzieła zniszczenia dopiero w drugiej połowie spotkania strzelając w ciągu kwadransa trzy gole. - Przegraliśmy z zespołem o wiele lepszym piłkarsko - wzdychał Dariusz Fornalak, trener Piasta.
W Gliwicach z największą uwagą przyglądano się grze Grzegorza Kasprzika. Bramkarz Lecha jeszcze kilka tygodni temu bronił przecież barw gliwickiego klubu. - Jak zobaczyłem terminarz ekstraklasy, to zaśmiałem się myśląc, że PZPN ustawił go chyba pode mnie - żartował Kasprzik.
Przez wiele minut Kasprzik nie miał okazji popisać się swoimi umiejętnościami. Piłkarze Piasta rzadko zbliżali się pod bramkę swoich rywali i bramkarz Lecha niemiłosiernie się nudził.
O wiele więcej roboty miał Jakub Szmatuła. Etatowy zmiennik Kasprzika w ubiegłym sezonie wywalczył sobie latem miejsce w podstawowym składzie Piasta. W 29. minucie spotkania udowodnił, że zasługuje na grę w ekstraklasie. Jego interwencja przy groźnym strzale Jakuba Wilka była najwyższych lotów. Kilka minut później Szmatule dopisało sporo szczęścia. Napastnik Lecha Hernan Rengifo główkując z odległości trzech metrów nie trafił w bramkę.
Gospodarze oddali pierwszy celny strzał dopiero w końcówce pierwszej połowy. Kasprzik nie miał większych problemów z wyłapaniem niezbyt mocnego uderzenia Jakuba Smektały. Najgroźniejszą okazję dla Piasta sprokurował sam... Kasprzik. Golkiper Lecha złapał piłkę podaną przez jednego ze swoich kolegów i sędzia podyktował rzut wolny pośredni. Do piłki ustawionej niemal na linii końcowej boiska podszedł Smektała i... niemiłosiernie spudłował.
Drugą połowę meczu od mocnego uderzenia rozpoczął Lech. Po fatalnej stracie Jarosława Kaszowskiego, poznaniacy wyprowadzili błyskawiczną kontrę, którą skutecznym strzałem wykończył Sławomir Peszko. Fornalak musiał być wściekły na kapitana swojego zespołu, bo po chwili ściągnął go z boiska. Zmiana nic nie dała, bo gospodarze zaczęli tracić kolejne bramki. Najpierw, po świetnej centrze Peszki, Rengifo popisał się skuteczną główką rehabilitując się za wcześniejszą pomyłkę. Po chwili mocnym uderzeniem prowadzenie dla gości podwyższył Wilk i było po meczu.
Humor gliwickim kibicom poprawił Roman Maciejak. Młody napastnik, którego latem pozyskano z Nielby Wągrowiec, zdobył honorowego gola dla Piasta. - Trener mi zaufał, dał szansę debiutu w ekstraklasie i chyba mu się za to odpłaciłem - podkreślał zawodnik.
Za to poznaniacy nie byli do końca zadowoleni ze swojego występu. - Tempo naszej gry jeszcze nie było najwyższe. Trochę byliśmy jednak zmęczeni po ostatnich podróżach - mówił Peszko. - Szczególnie w pierwszej połowie graliśmy za wolno. Na boisku było za dużo chaosu. Poskutkowało dopiero parę mocnych słów wypowiedzianych w przerwie. Zwycięzców się jednak nie sądzi - dodawał Zieliński.
Piast Gliwice - Lech Poznań 1:3 (0:0)
Bramki: Sławomir Peszko (51.), Hernan Rengifo Trigoso (59.), Jakub Wilk (66.), 1:3 Roman Maciejak (69.)
Piast Gliwice: Jakub Szmatuła - Maciej Michniewicz, Mateusz Kowalski, Kamil Glik, Sławomir Szary - Jarosław Kaszowski (56. Roman Maciejak), Kamil Wilczek, Mariusz Muszalik, Lumir Sedlacek (11. Damian Seweryn) - Sebastian Olszar (85. Przemysław Łudziński), Jakub Smektała.
Lech Poznań: Grzegorz Kasprzik - Dimitrije Injac, Bartosz Bosacki, Manuel Santos Arboleda Sanchez, Ivan Durdević - Sławomir Peszko, Tomasz Bandrowski, Semir Stilić, Jakub Wilk (87. Haris Handzić) - Robert Lewandowski (92. Tomasz Mikołajczak), Hernan Rengifo Trigoso (79. Krzysztof Chrapek).