Jesienią gracze z Gliwic zdemolowali rywali z Lubina, odnosząc najwyższe zwycięstwo w historii swoich występów w ekstraklasie. Spotkania rundy wiosennej piłkarze Zagłębia też nie będą dobrze wspominali, bowiem na swoim boisku zdobyli tylko punkt.
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta
Zagłębie - Piast 1:1. Grzegorz Bartczak niebezpiecznym wślizgiem atakuje swojego rywala
Zagłębie miało prawo obawiać się meczu z Piastem, bo jesienią gliwiczanie rozbili zespół z Dolnego Śląska 4:1. Z drugiej strony mecze pierwszej wiosennej kolejki tak się poukładały, że zwycięstwo mogło zdecydowanie wywindować zespół Bajora w tabeli.
W pierwszej, nerwowej połowie znaczną przewagę w polu uzyskali lubinianie. Nie stworzyli jednak zbyt wielu sytuacji do zdobycia bramki. Dwa razy szarżował Pawłowski i dwa razy celnie uderzał, ale Kwapisz nie miał kłopotów z obroną tych strzałów. Goście byli najgroźniejsi po stałych fragmentach gry. Nie oddali jednak celnego strzału na bramkę Isailovicia.
W 42 minucie po jednym z wielu rzutów rożnych Zagłębia stoper gości Kowalski wybił piłkę przed pole karne, tam dopadł do niej Łukasz Hanzel i bez zastanowienia uderzył z woleja. Piłka wpadła w okienko bramki Kwapisza. Nieco wcześniej z kontuzją zszedł z boiska Costa, którego zastąpił Dinis.
Po zmianie stron gospodarze grali już spokojniej i powiększali przewagę. Kwapisz dokonywał w bramce cudów po celnych strzałach Traore i Błąda. Ten drugi wypracowywał sobie też doskonałe sytuacje do zdobycia gola, ale nie trafiał w światło bramki. Goście próbowali kontrować, ale bez większych problemów ataki te rozbijali defensorzy gospodarzy. Najniebezpieczniej zrobiło się pod bramką Isailovicia w 70 minucie, kiedy po dośrodkowaniu z prawej strony Reina zgrywał do bramkarza Zagłębia i o mało go nie zaskoczył. Chwilę później Reina z Isailoviviem znowu kiksowali i niewiele brakowało, by ich niezdecydowanie wykorzystał Wilczek. Szczęście do gości uśmiechnęło się chwilę później. Znowu nie popisał się Reina, którego przepchnął Wilczek, wyszedł na czystą pozycję i strzałem obok Isailovicia doprowadził do wyrównania.
W końcówce Piast starał się być jak najwięcej przy piłce a podłamani stratą gola lubinianie mu na to pozwalali. W 89 min. Traore o mało nie zdobył jednak gola. Długo przepychał się z obrońcami gości, aż wreszcie spróbował uderzyć. Piłka po interwencji Kwapisza trafiła w słupek.
Po meczu o nastrojach w zespołach najlepiej świadczyły wypowiedzi Adriana Błąda i Kamila Wilczka. - Dla nas ten remis jest jak porażka a stracona bramka nieco kuriozalna, naprawdę szkoda - mówił Błąd. - Punkt cieszy, jest bardzo ważny w batalii o utrzymanie - komentował Wilczek.
Podobnie spotkanie ocenili trenerzy. - My straciliśmy dwa punkty. Jestem zadowolony z gry Isailovicia, dla Reiny nie było to najlepsze spotkanie - mówił Bajor. - Co będzie dalej ze mną na stanowisku trenera nie wiem. Dostałem pozwolenie na ten jeden mecz.
Dariusz Fornalak cieszył się z punktu i bramki Hanzela. - Kiedyś postawiłem na tego chłopaka - mówił Fornalak. - Cieszę się, że już dzisiaj jest solidnym ligowym graczem. Oczywiście, że z punktu widzenia mojego dzisiejszego klubu mam pretensje do swych zawodników o tego gola. No, ale jak już ktoś miał strzelić to dobrze, że był to Łukasz.
Minuta po minucie
Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.