Wyśmienita okazja. Dość przypadkowo do sytuacji strzeleckiej doszedł Mierzejewski, trafił w obrońcę, ale piłka trafiła prosto do Sobiecha. Były napastnik Ruchu był co prawda na spalonym, ale skoro sędzia nie gwizdnął, to powinien był pokonać Isailovicia.