Śląsk gra z Lechią Gdańsk. Zapomnieć o presji

Michał Karbowiak
2010-03-13, ostatnia aktualizacja 2010-03-13 14:36

Piłka nożna. - Nie będziemy szukać usprawiedliwień i zasłaniać się presją kibiców. Musimy się z presją oswoić i zacząć grać tak jak wcześniej - mówi przed meczem z Lechią Gdańsk trener Śląska Ryszard Tarasiewicz.

Przeciwko Lechii pikarze Śląska muszą zagrać lepiej niż w spotkaniu z Jagiellonią
Fot. Mieczysław Michalak / Agenc
Przeciwko Lechii pikarze Śląska muszą zagrać lepiej niż w spotkaniu z...
Wrocławska drużyna przegrała w zeszłym tygodniu u siebie z Jagiellonią Białystok i przechodzi dość trudny okres. Dotąd Śląsk w ekstraklasie na początku każdej z rund prezentował się dobrze i nie było powodu do większych obaw. Drużyna Tarasiewicza wszystkich meczów nie wygrywała, ale przynajmniej grała w nich przyzwoicie. Teraz jest inaczej - w spotkaniu z Jagiellonią Śląsk był apatyczny, a w ofensywie zespół wyglądał wyjątkowo marnie. Efekt to zasłużona porażka z białostoczanami i falstart w rundzie wiosennej na Oporowskiej.

Choć we wrocławskim klubie powinni teraz myśleć wyłącznie o meczu z Lechią, to poprzednia porażka zdaje się tkwić w głowie samego Tarasiewicza.

- W pierwszej połowie tamtego meczu nie byliśmy sobą. Absolutnie nie możemy sobie pozwolić na takie dysproporcje w naszej postawie - narzeka szkoleniowiec. Ale szybko dodaje: - Najlepszym lekarstwem na taki stan ducha jest taka gra, jaką prezentowaliśmy przez większość drugiej połowy mecz z Jagiellonią. Musimy szybciej atakować piłkę i popełniać mniej strat. Nie trzeba więc nic w naszej grze poprawiać. Wystarczy odświeżyć to, co prezentowaliśmy choćby na Polonii Bytom.

Po meczu z Jagiellonią Tarasiewicz wspominał, że jego drużyna spotkanie zaczęła z ogromnym bagażem psychicznym. Teraz może być jeszcze gorzej, bo po złym początku rundy presja na piłkarzy jest znacznie większa. Dodatkowo na rozkręcanie się w lidze nie mają oni zbyt wiele czasu, bo przez mistrzostwa świata w RPA rozgrywki ligowe są w tym roku wyjątkowo krótkie.

- Oni muszą sobie poradzić z presją. Bo jeśli nie dają rady, mając 24 punkty i zajmując bezpieczne miejsce w środku tabeli, to co byłoby, gdybyśmy walczyli o utrzymanie? - pyta retorycznie szkoleniowiec.

Trener Tarasiewicz poradzić musi sobie z kolei z problemami kadrowymi drużyny. Do gry wraca wprawdzie pauzujący wcześniej za kartki Sebastian Dudek, ale w zespole po raz kolejny zabraknie raczej Antoniego Łukasiewicza. Defensywny pomocnik Śląska narzeka bowiem na uraz mięśnia przywodziciela i jego występ stoi pod znakiem zapytania. Co gorsza, na ból biodra narzeka skrzydłowy Piotr Ćwielong, a szkoleniowiec naprawdę ma kłopot, kim go zastąpić. Do dyspozycji ma tylko młodych Dariusza Górala i Patryka Klofika oraz wracających po kontuzjach Tomasza Szewczuka, Krzysztofa Ulatowskiego oraz Przemysława Łudzińskiego. Ławka rezerwowych wygląda więc po raz kolejny bardzo słabo.

- Będziemy grali tymi piłkarzami, którzy są do dyspozycji. Wszyscy patrzą na naszą ławkę rezerwowych i konfrontują nas np. z Jagiellonią. Tyle że nikt nie zauważa, że oni musieli teraz postawić wszystko na jedną kartę, bo na starcie sezonu mieli minus 10 punktów. Bez wielu transferów by się po prostu nie utrzymali. U nas takiej sytuacji nie ma. Też moglibyśmy pokazywać, że coś robimy, wydając pieniądze np. na testowanego Brazylijczyka. Tylko że to za wiele by nam nie dało. Wolę się trochę pomęczyć, zaoszczędzić środki i przeznaczyć je na kogoś naprawdę sensownego. Takich dwóch piłkarzy mamy na oku i do lata będziemy się starali ich pozyskać. Mnie interesują "kozacy", którzy będą dobrzy w naszej lidze, ale później też i w Europie - zapowiada buńczucznie Tarasiewicz.

Na pytanie, czy nie jest to aby myślenie życzeniowe, trener Śląska odpowiada: - Nie. Tak trzeba myśleć.

Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk, sobota godz. 19.15, stadion przy ul. Oporowskiej

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy