Sam zawodnik w sprawie transferu na Łazienkowską wypowiada się bardzo ostrożnie. - Mam czas do 25 stycznia i naprawdę jeszcze nie wiem, czy odejdę ze Śląska - twierdzi Ostrowski. Na stwierdzenie, że jest bliski zmiany klubu, pomocnik Śląska odpowiada dość jednoznacznie: - Może być blisko.
Jak udało się nam ustalić, przejście Ostrowskiego do Legii jest w zasadzie przesądzone. Piłkarz miałby w Warszawie zarabiać około 40 tys. zł miesięcznie, czyli cztery razy więcej niż ma we Wrocławiu.
Ostatni kontrakt ze Śląskiem Ostrowski podpisywał jednak jako gracz po kontuzji, który nie był gwiazdą zespołu ani w III, ani w II lidze. Dziś nowy kontrakt negocjuje już jako objawienie rundy jesiennej w ekstraklasie. Dodatkowo Ostrowski jest graczem wszechstronnym, który może grać na obu stronach pomocy. A Legii właśnie takiego gracza potrzeba, gdyż po odejściu Brazylijczyka Edsona trener Jan Urban szuka gracza, który mógłby występować na lewej obronie.
Warto jednak przypomnieć, że na razie Ostrowski jest zawodnikiem Śląska aż do czerwca. Jeśli więc miałby pojawić się na Łazienkowskiej już w teraz, to warszawianie musieliby zapłacić za jego transfer. Według naszych informacji Śląsk mógłby wycenić swojego piłkarza na minimum 100 tys. euro.
- Przecież za tak uniwersalnego piłkarza to nie jest kwota wygórowana. Poza tym Śląsk też ma jeszcze szansę wywalczenia prawa do gry w pucharach, więc nie będziemy nikogo oddawać za bezcen - tłumaczą w klubie z Oporowskiej.
27-letniego pomocnik w zasadzie przez całą karierę występował we Wrocławiu. Ma bardzo dobry kontakt z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem. Czy będzie w stanie poradzić sobie z ogromną presją, która wywierana jest w stolicy na piłkarzy Legii. W historii klubu wielu zawodników nie poradziło sobie z tym problemem.
- Spokojnie, dam sobie radę. Mnie presja motywuje do jeszcze cięższej pracy. Poza tym niedaleko Warszawy mam rodzinę, więc na początku nie będę sam - zapewnia "Ostry".
Wiadomo już z kolei, że w Śląsku zostaje najlepszy strzelec zespołu w II lidze Przemysław Łudziński. W niedawnym wywiadzie dla "Gazety" napastnik zapowiadał, że chętnie poszedłby na wypożyczenie do innego klubu, bowiem w rundzie jesiennej nie miał zbyt wielu szans na grę.
- Porozmawiałem z trenerem Tarasiewiczem i razem doszliśmy do wniosku, że zacisnę zęby i będę walczył. Szansa na występy w pierwszej jedenastce jest spora. Trzeba pracować - kończy Łudziński.