Grypa osłabia Śląsk

Michał Karbowiak
2008-10-29, ostatnia aktualizacja 2008-10-29 21:11

Z trzech bramkarzy Śląska przed piątkowym meczem z ŁKS-em Łódź w pełni zdrowy jest tylko Andrzej Olszewski. Problem w tym, że on do piłki wrócił po prawie trzech miesiącach przerwy, spowodowanej kontuzją kości śródstopia.

Andrzej Olszewski, bramkarz Śląska
Fot. Mieczysław Michalak / AG
Andrzej Olszewski, bramkarz Śląska
Olszewski urazu doznał w przedostatnim sparingu przed rozpoczęciem ekstraklasy. Mecz z Cracovią dograł wprawdzie do końca, ale po nim okazało się, że wypadnie z kadry zespołu na bardzo długu. Za niego w trybie awaryjnym ściągnięto do Śląska Jacka Banaszyńskiego. Teraz Olszewski znów trenuje z zespołem, a w ostatnim spotkaniu z Lechem w Poznaniu pojawił się na ławce rezerwowych. Stało się tak jednak tylko dlatego, że na grypę rozchorował się właśnie Banaszyński. W tygodniu gorączkę miał jednak także Wojciech Kaczmarek i teraz Śląsk ma tylko jednego w pełni zdrowego bramkarza.

Przypomnijmy, że wcześniej grypa zmogła też innych zawodników Śląska: Sebastiana Milę, Tomasza Szewczuka, Sebastiana Dudka oraz Remigiusza Sobocińskiego, którzy nie mogli wystąpić w pojedynku przeciwko Lechowi Poznań.

Michał Karbowiak: W sumie grypa dotknęła w drużynie już dziesięciu piłkarzy, a pan dalej nawet nie ma kataru. Twardziel z pana.

Andrzej Olszewski (bramkarz Śląska Wrocław): Faktycznie dobrze się czuję. I dzięki Bogu, że mnie to wszystko omija. Ale w sumie nie wiem, jak to wytłumaczyć, bo przecież trenujemy wszyscy razem. Mogę się tylko cieszyć, bo przecież ostatnio dość się nacierpiałem. W ostatni piątek minęło trzy miesiące od mojej kontuzji.

Miał pan kiedyś tak długą przerwę?

- Niedawno przy operacji barku też musiałem pauzować. Ale to było w przerwie ligowej i moja absencja nie była tak odczuwalna. Teraz to co innego. Wyleciałem przecież z drużyny tuż przed rozpoczęciem ligi i muszę przyznać, że nie było to przyjemne uczucie. Niby cały czas, nawet w trakcie kontuzji byłem w ruchu. Jak tylko mogłem to zacząłem bawić się z piłką - trenując na siedząco, bo przecież miałem założony gips. Później mi go zdjęli i trenowałem na siłowni oraz basenie. W normalnym rytmie treningowym jestem od dziesięciu dni, zdążyłem wystąpić w jednym meczu Młodej Ekstrklasy. Muszę powiedzieć, że grało mi się całkiem dobrze.

Jest pan jedynym w pełni zdrowym bramkarzem Śląska. Grypę mają Jacek Banaszyński i Wojciech Kaczmarek. Czy wyobraża pan sobie, żeby zagrać w ligowym meczu z ŁKS-em po dziesięciu dniach treningu?

- Myślę, że nie będzie takiej potrzeby, bo Jacek zaczął trenować i pewnie to on wystąpi. Oczywiście, gdyby była taka ewentualność, to jestem gotowy stanąć do bramki. Najbardziej brakuje mi ogrania, ale przecież tego nie da się nadrobić inaczej niż przez regularne występy. Mecze w Młodej Ekstrklasie, to nie to samo, co o punkty, ale przynajmniej nie byłbym już zupełnie na świeżo. Gdybym musiał zagrać, to zrobiłbym wszystko żeby zaprezentować się jak najlepiej. Czekam na swoją szansę.

Z trójki bramkarzy jest pan w najgorszej sytuacji. Pogodzi się pan z rolą tego trzeciego czy odejdzie z klubu zimą?

- Myślę, że jest za wcześnie na takie dywagacje. Na razie muszę trenować, a potem przyjdzie czas na rozmowę z trenerem. Przecież to jego zdanie na temat wszystkich bramkarzy jest najważniejsze. Scenariusze mogą być różne. Wiadomo, że w najlepszej sytuacji jest Wojtek Kaczmarek, gdyż jest bardziej perspektywiczny i ma najdłuższy kontrakt. Moja umowa wygasa w czerwcu, ale bardzo chciałbym powalczyć o jego przedłużenie i zostać we Wrocławiu. Zdaję sobie sprawę z tego jak trudne jest moje położenie. Co jednak mam zrobić - muszę po prostu walczyć. Zobaczymy czy ułoży się hierarchia z trzech bramkarzy i kto będzie tym pierwszym, drugim i trzecim. Jeśli mi przypadnie ostatnie miejsce to zastanowię się co dalej.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów