Tarasiewicz jedzie tam, skąd go wyrzucili

Michał Karbowiak, Tomasz Piekarski
2008-10-03, ostatnia aktualizacja 2008-10-03 10:48

Dwa lata temu trener Ryszard Tarasiewicz miał awansować z Jagiellonią Białystok do ekstraklasy, ale drużyna weszła do ligi bez niego, gdyż wcześniej został zwolniony. W piątek Śląsk zagra na wyjeździe z Jagą, w której przed sezonem wymieniono aż 16 piłkarzy.

Ryszard Tarasiewicz
Fot. Mieczysław Michalak/ AG
Ryszard Tarasiewicz
- Mecz w Białymstoku to normalne spotkanie ligowe. Nie mam nikomu nic do udowodnienia. Mam czyste sumienie po pracy w Jagiellonii i do Białegostoku jedziemy rozegrać dobre spotkanie. Swój pobyt w mieście wspominam sympatycznie, szczególnie kibiców - mówi dziś trener Ryszard Tarasiewicz.

Jednak takie słowa to może być tylko asekuracja. Spotkanie z Jagą dla tak ambitnego szkoleniowca jak Tarasiewicz z pewnością nie będzie zwykłym meczem ligowym. To właśnie w Białymstoku poniósł pierwszą i chyba jak dotąd jedyną porażkę trenerską. W 2006 roku, po udanych występach Śląska w II lidze, mówiło się o nim nawet jako o potencjalnym kandydacie na selekcjonera reprezentacji. Ostatecznie trafił do drugoligowej Jagiellonii. I choć jesienią szło mu dobrze, to początek wiosny zespół miał fatalny i Tarasiewicz pożegnał się ze stanowiskiem. Zastąpił go Artur Płatek, który ostatecznie Jagę do ekstraklasy wprowadził. Płatek zapewnił też premię Tarasiewiczowi, który miał zapis w kontrakcie, że po awansie pieniądze mu się należą. I to niezależnie od tego, czy nadal będzie prowadził zespół.

Problem w tym, że szkoleniowiec z Wrocławia nadal pieniędzy nie zobaczył. - Niestety, z władzami Jagiellonii mam pewne problemy, bo niektóre kwestie nie zostały uregulowane. Początkowo spokojnie czekałem, ale władze klubu nie są w porządku. Już mieliśmy cztery rozprawy w PZPN-ie i mogę powiedzieć tyle, że niektórzy ludzie po prostu nie mają klasy - przyznaje Tarasiewicz.

Po powrocie do Wrocławia Tarasiewicz chętnie sięga po graczy z Jagiellonii. W ten sposób na Oporowską trafili napastnicy: Vuk Sotirović, Remigiusz Sobociński i bramkarz Jacek Banaszyński. Ten ostatni właśnie w Białymstoku ma szansę na ligowy debiut w bramce Śląska. Po ostatniej wpadce Wojciecha Kaczmarka, który puścił gola prosto z rzutu rożnego, między słupkami może dojść do zmiany.

- Co do składu, to jeszcze zobaczymy. Ale jest duża szansa, że zagra Banaszyński. Generalnie zestawienie na boisku nie powinno za bardzo różnić się od ostatniego spotkania - zapowiada wrocławski szkoleniowiec. - Natomiast Jagiellonia od czasu, kiedy w niej pracowałem, zmieniła się znacznie. W zasadzie chyba zostali w kadrze tylko Falkowski, Dzienis i Łatka - przypomina Tarasiewicz.

Faktycznie przed tym sezonem w Białymstoku zrobiono rewolucję i wymieniono 16 piłkarzy i trenera, którym jest teraz Michał Probierz. Na razie jednak niczego lepszego w Jadze zbudować się nie udało. Drużyna zajmuje trzecie od końca miejsce w tabeli i strzeliła tylko trzy gole.

Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław piątek, godz. 17.45, transmisja na kanale Orange Sport.

  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów