Najdłużej związany z Białymstokiem był oczywiście Olszewski, 33-letni dziś bramkarz, wychowanek Pogoni Łapy. Potem grał w Hetmanie, skąd wyemigrował do warszawskiej Legii, gdy ta m.in. występowała w Lidze Mistrzów i nie potrafił przebić się do wyjściowego składu. W końcu, latem 2002 r. znalazł się w kadrze III-ligowej wówczas Jagiellonii, z którą wywalczył awans i miał w niej pewną pozycję przez dwa kolejne sezony. Następne lata nie były tak udane, bo Olszewski padł ofiarą trenera Adama Nawałki i musiał przenieść się do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Po pół roku bramkarz wrócił do Białegostoku, ale kolejni szkoleniowcy stawiali już na innych piłkarzy i przed rundą wiosenną poprzedniego sezonu przeniósł się do Śląska, w którym rozegrał trzy spotkania i awansował do ekstraklasy. Gdy już wydawało się, że w końcu uda mu się zadebiutować w najwyższej lidze, w ostatnim sparingu przed rozpoczęciem rozgrywek złamał rękę i o grze raczej może zapomnieć.
Banaszyński w końcu zagra
Wobec kontuzji Olszewskiego Tarasiewicz ściągnął do Śląska Banaszyńskiego, którego wcześniej sprowadził też do Białegostoku. 33-letni bramkarz grał w podstawowym składzie żółto-czerwonych i z nowym klubem świętował awans do ekstraklasy. W rundzie jesiennej poprzedniego sezonu Banaszyński spisywał się bardzo dobrze, to m.in. dzięki jego udanym interwencjom jagiellończycy byli rewelacją rozgrywek. Niestety na wiosnę częściej łapał głupie czerwone kartki, niż piłki lecące do bramki. Mimo to po zakończeniu sezonu włodarze klubu byli skłonni podpisać z Banaszyńskim nową umowę, ale w żadnym wypadku nie chciał o tym słyszeć obecny szkoleniowiec Jagi Michał Probierz.
W nowym klubie Banaszyński gra co najwyżej w Pucharze Ekstraklasy i Polski, a w lidze jeszcze nie miał okazji do występu. Być może otrzyma ją w piątek. W ostatnim spotkaniu wrocławian (1:1 z Cracovią) koszmarny błąd popełnił bowiem dotychczas podstawowy golkiper Śląska Wojciech Kaczmarek. Paweł Nowak strzelił mu gola prosto z rzutu rożnego.
- Jest duża szansa na to, że tym razem będzie bronił Banaszyński - nie kryje trener Tarasiewicz. - Z nim jest teraz podobna sytuacja do tej, gdy przychodził do Jagiellonii, kiedy ją prowadziłem. Wtedy też dołączył do nas w ostatniej chwili i też potrzebował czasu, aby dojść do optymalnej dyspozycji.
Na marginesie można dodać, że przed dwoma laty na testach w Jadze był także Kaczmarek, ale kontrakt do podpisu otrzymał wtedy Banaszyński.
Sotirović na trybunach, Sobociński w składzie
Na początku sezonu dwójkę napastników Śląska tworzyli Sotirović i Sobociński, którzy jeszcze w poprzednim sezonie grali w Jadze. Drugi z piłkarzy w żółto-czerwonych barwach występował przez trzy sezony, w których zdobył 20 bramek. Po zakończeniu rundy wiosennej ostatnich zmagań wydawało się, że zostanie w Białymstoku. Miał z zespołem jechać na pierwszy obóz w trakcie przygotowań do Olecka, ale zamiast do autokaru wsiadł do samochodu i pojechał podpisać kontrakt we Wrocławiu.
Natomiast napastnik z Serbii w Białymstoku spędził półtora roku. W tym czasie Sotirović przeżywał różne chwile. Niesforny piłkarz, a to został zatrzymany przez policję w Turcji, bo bawił się telefonem komórkowym podczas lotu, a to na boisku pokłócił się z trenerem i został odsunięty od pierwszego zespołu. Po jednym ze sparingów szukał na trybunach kibica, który obrażał go podczas gry.
- Ogólnie czas spędzony w Białymstoku wspominam bardzo miło, chociaż były też takie momenty, gdy było nie najlepiej - stwierdza Sotirović, który został sprzedany do Śląska za 600 tys. zł i na początku sezonu był jego czołowym snajperem. Wydawało się, że w końcu zaczyna spisywać się na miarę sporego potencjału. W trzech pierwszych spotkaniach zdobył dwa gole, lecz potem nabawił się kontuzji. - Myślę, że za jakiś tydzień będę mógł wrócić dopiero do treningów i szkoda, że nie zagram w piątek, bo bardzo chciałem. Po przenosinach do Śląska na początku żałowałem, że tak się stało, ale już się przyzwyczaiłem do nowego miejsca. Być może w piątek przyjadę jednak do Białegostoku i obejrzę mecz z trybun.
Niektórzy nie mają klasy
Nie z trybun, ale z boku boiska spotkanie będą śledzić Tarasiewicz wraz z Tęsiorowskim, którzy pojawili się w Białymstoku przed sezonem 2006/07. Na jesieni z przeciętnym w sumie zespołem osiągnęli bardzo dobry wynik. Drużyna wywalczyła 34 punkty, do prowadzącej dwójki zespołów z Chorzowa i Bydgoszczy traciła ledwie cztery "oczka". Gdy przed startem wiosennych rozgrywek z rywalizacji wycofał się jeszcze Zawisza, wydawało się, że droga do ekstraklasy jest prosta. Niestety białostoczanie w ośmiu kolejnych meczach dopisali do swego dorobku ledwie osiem punktów i już nieliczni wierzyli w awans. W Jadze pojawił się jednak nowy trener Artur Płatek i zdołał wprowadzić białostoczan do krajowej elity.
- Dla mnie mecz z Jagiellonią będzie normalnym spotkaniem ligowym, nie mam nic nikomu do udowodnienia, jedziemy do Białegostoku rozegrać dobry mecz - mówi Tarasiewicz. - Swój pobyt w Białymstoku wspominam bardzo sympatycznie, szczególnie jeśli chodzi o kibiców. Teraz jest tam jednak zupełnie inny zespół. W obecnej kadrze z mojej kadencji zostali chyba tylko Falkowski, Dzienis i Łatka.
Szkoleniowiec w dalszym ciągu domaga się premii za awans Jagiellonii do ekstraklasy. Co prawda on tego nie dokonał, ale miał w swej umowie zapis, że gdy klub awansuje, należy mu się premia.
- Pewne rzeczy nie są jeszcze uregulowane - mówi Tarasiewicz. - Początkowo spokojnie czekałem, ale władze Jagiellonii nie są w porządku. Już mieliśmy cztery rozprawy w PZPN-ie i mogę powiedzieć tyle, że niektórzy ludzie po prostu nie mają klasy.
W białostockim klubie też są osoby, które w przeszłości były związane z Wrocławiem. Trener bramkarzy Jagi Janusz Jedynak przyszedł do Białegostoku wraz z Tarasiewiczem i Tęsiorowskim. Gdy duet szkoleniowców został zwolniony, wydawało się, że również Jedynak pożegna się z pracą, ale nadal trenuje białostockich bramkarzy. Jeżeli chodzi natomiast o piłkarzy, to pewne związki ze Śląskiem ma Dariusz Jarecki.
- Swego czasu byłem na testach w Śląsku, gdy jego trenerem był Tarasiewicz, ale wtedy mnie nie chcieli - wspomina pomocnik. - Co jednak nie oznacza, że teraz chcę coś udowodnić. W piątek chcemy zdobyć trzy punkty i tylko to się liczy.
Program spotkań 8. kolejki
Piątek: Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław; Cracovia - Polonia Bytom; Arka Gdynia - Lechia Gdańsk.
Sobota: Polonia Warszawa - Odra Wodzisław Śląski; GKS Bełchatów - Ruch Chorzów; Piast Gliwice - ŁKS Łódź.
Niedziela: Górnik Zabrze - Wisła Kraków; Lech Poznań - Legia Warszawa.