Śląsk - GKS 2:1. Zadecydowała ostatnia minuta

Artur Brzozowski, Wrocław
2008-09-13, ostatnia aktualizacja 2008-09-15 12:47

Śląsk wydarł zwycięstwo w ostatniej akcji meczu! Bohaterem spotkania został rezerwowy napastnik wrocławian Tomasz Szewczuk, który strzelił obydwie bramki i doprowadził rywali do rozpaczy

5. kolejka. Śląsk - GKS 2:1
Fot. Mieczys3aw Michalak / AG???????
5. kolejka. Śląsk - GKS 2:1


W futbolu tak jak w życiu trzeba mieć fart i szczęście. Tym razem uśmiechnęło się ono do wrocławian oraz ich trenera Ryszarda Tarasiewicza. Bo Śląsk zapewnił sobie zwycięstwo praktycznie w ostatniej akcji meczu, gdy kończył się już doliczony czas gry. Wrocławski szkoleniowiec cieszył się niezwykle ekspresyjnie, ale podczas konferencji prasowej przyznał: - Wiem, co teraz czuje Paweł Janas. Mam mieszane uczucia, bo takie sytuacje bolą i sam jak najdłużej nie chciałbym ich zaznać.

Ślask - mimo że piłkarsko nie był lepszy - wygrał, gdyż do końca wierzył i walczył o komplet punktów. Bełchatów minimalistycznie chciał zadowolić się remisem, choć miał szansę wygrać we Wrocławiu. Szczególnie przez pierwsze 20 minut pojedynku goście sprawiali lepsze wrażenie. W tym fragmencie gry dwoma doskonałymi zagraniami popisał się powracający po kontuzji na ligowe boiska Łukasz Garguła, który wyłożył piłkę Popkowi i Costly'emu. Szczególnie efektowna była ta druga akcja, gdy Garguła zewnętrzną częścią stopy zagrał piłkę w sposób rzadko widywany na naszych stadionach - ale napastnik z Hondurasu przestrzelił tuż nad poprzeczką. Bełchatowianie dłużej utrzymywali się przy piłce, grali spokojnie, ale z upływem minut przestali zagrać bramce wrocławian.

Śląsk wyszedł ofensywnie ustawiony, ale słabszy mecz przytrafił się Mili, który był mało widoczny. Inni pomocnicy też mieli problemy z przeciwnikami i odcięty od podań Sotirović był całkowicie bezproduktywny. Na dodatek po półgodzinie gry Serb doznał kontuzji łydki i zszedł z boiska. Zastąpił go Szewczuk, który później okazał się bohaterem pojedynku.

Na cztery minuty przed końcem pierwszej połowy Śląsk stworzył pierwszą sytuację pod bramką rywali i od razu zdobył gola. Po dośrodkowaniu Mili z rzutu wolnego zbyt krótko wybitą piłkę przejął Gancarczyk i dograł na głowę do Szewczuka, który z pięciu metrów pewnie trafił do siatki. W dwóch ostatnich spotkaniach Pucharu Ekstraklasy, które trener Tarasiewicz potraktował bardzo poważnie, Szewczuk również trafiał do siatki, zdobywając gole w meczach z Wisłą Kraków i Cracovią. Teraz po kontuzji Sotirovicia najprawdopodobniej trafi do podstawowego składu.

Druga połowa była nieco ciekawsza. W Śląsku dobre okazje mieli: Dudek, Szewczuk i Ostrowski. Z upływem minut GKS rzucił się do odrabiania strat - najpierw bramkarz Śląska Wojciech Kaczmarek wybił piłkę z okienka po strzale Garguły, a później instynktownie z linii bramkowej, gdy z bliska główkował Adamiec. Bezradny był jednak, kiedy Garguła dośrodkował z rogu, a debiutujący w lidze w barwach Bełchatowa Drzymont celnie uderzył głową z kilku metrów.

Od tego momentu szczęśliwi z remisu goście wyraźnie grali na utrzymanie wyniku. Natomiast utrata bramki rozłościła wrocławian. Miejscowi za wszelką cenę starali się atakować. Śląsk powinien zdobyć gola w 83. minucie - po efektownej akcji Szewczuka i zagraniu piętą Dudka sam przed Kozikiem znalazł się Gancarczyk, który zmarnował wyborną okazję.

I wreszcie nadeszła trzecia minuta doliczonego czasu gry. W ataku rozpaczy Krzysztof Ulatowski przedzierał się przed polem karnym i został podcięty przez Drzymonta. Po strzale Ostrowskiego z rzutu wolnego piłka trafiła w mur i spadła pod nogi Szewczuka - ten lewą nogą posłał ją tuż przy słupku. Ekipa Śląska oszalała z radości, a załamani gracze Bełchatowa padli na murawę boiska. Było po meczu.

Paweł Janas:Niestety, ciężko mi mówić o spotkaniu, które przegraliśmy w 93. minucie. Uważam, że zespół jest dobrze przygotowany do sezonu, a problem tkwi w psychice zawodników. Garguła powoli wraca do swojej dyspozycji sprzed kontuzji. Ten zawodnik potrafi wiele, umie przetrzymać piłkę, dokładnie dograć. Zagrał pozytywnie, ale jeszcze brakuje mu trochę ogrania.

Ryszard Tarasiewicz:Moi piłkarze do końca wierzyli w zwycięstwo. Nie przestraszyliśmy się rywala, gdy ten doprowadził do remisu, i chcieliśmy zdobyć zwycięskiego gola. W końcówce mieliśmy przewagę, atakowaliśmy i zdobyliśmy bramkę. Świadczy to, że fizycznie jesteśmy dobrze przygotowani do rozgrywek. Wiem, co czuje Paweł Janas, dlatego mam mieszane uczucia, bo takie sytuacje bolą i sam jak najdłużej nie chciałbym ich zaznać.

Tomasz Szewczuk:Gdy Bełchatów wyrównał, to nieco zwątpiłem w naszą wygraną. Jednak w końcówce zaatakowaliśmy i udało się. W drużynie jest duża rywalizacja i nie wiem, czy mimo strzelonych bramek w następnym meczu Śląska zagram w podstawowym składzie. I niczego nie zmienia tu kontuzja Sotirovicia.

Marcin Drzymont: Przyznaję, że w ostatniej akcji meczu faulowałem Ulatowskiego. On nie doszedłby chyba do tej piłki, jednak teraz nie ma to już żadnego znaczenia. Co z tego, że zdobyłem gola w ligowym debiucie dla nowego klubu, skoro zawaliłem drugą bramkę, która dała wygraną Śląskowi. Przegraliśmy i strzelony gol zupełnie mnie nie cieszy. Trudno mi powiedzieć dlaczego Bełchatów nie zdobywa punktów, bo jestem tu zbyt krótko.

Łukasz Garguła: Przegraliśmy mecz, w którym moim zdaniem byliśmy lepsi. Ale co z tego, skoro nie strzelamy bramek i popełniamy proste błędy. W Bełchatowie może być nerwowo, gdyż mieliśmy wygrywać i być w górze tabeli, a jest zupełnie inaczej. Nie ukrywam, że znów chciałbym dostać powołanie i wrócić do reprezentacji. Nie wiedziałem, że na trybunach jest asystent selekcjonera Rafał Ulatowski. Fizycznie czuję się nieźle, ale trochę brakuje mi ogrania.

Śląsk Wrocław: Wojciech Kaczmarek - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Dariusz Sztylka, Vladimir Cap (64. Mariusz Pawelec) - Krzysztof Ostrowski, Sebastian Dudek, Antoni Łukasiewicz, Janusz Gancarczyk - Sebastian Mila (76. Krzysztof Ulatowski), Vuk Sotirović (28. Tomasz Szewczuk).

GKS Bełchatów: Krzysztof Kozik - Jhole Herrera, Marcin Drzymont, Dariusz Pietrasiak, Jacek Popek - Piotr Kuklis (46. Dawid Nowak), Tomasz Jarzębowski, Patryk Rachwał, Janusz Gol (65. Paweł Adamiec) - Łukasz Garguła (84. Mateusz Cetnarski), Carlos Costly Molina.

  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów