Gikiewicz do Śląska trafił rok temu, a jeszcze niedawno chciał z niego odchodzić. Niespełna 25-letni bramkarz przegrywał bowiem rywalizację z Marianem Kelemenem i jak sam przekonywał nie chciał dłużej siedzieć na ławce rezerwowych. Sytuacja zmieniła się kiedy Słowak doznał kontuzji. Wówczas Gikiewicz zajął jego miejsce między słupkami. Wystąpił w czterech meczach w
T-Mobile Ekstraklasie i dwóch w Pucharze Polski i zaprezentował w nich wysoką formę.
Dzięki dobrej postawie w tych kilku spotkaniach Gikiewicz otrzymał powołanie na towarzyski mecz reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną. Ostatecznie w spotkaniu nie zagrał (cały mecz rozegrał Michał Gliwa z Polonii
Warszawa - przyp. red.), ale już samo powołanie było dla niego wielkim wyróżnieniem.
- Ten chłopak robi postępy. Wszystko w jego rękach. Gdy zobaczę, że jest lepszy na przykład od Sandomierskiego czy Gliwy, to go wezmę. No, chyba że trener Lenczyk znowu będzie miał jakieś pretensje o to, że powołuję zawodnika z jego drużyny do
kadry - mówi w rozmowie z
"Przeglądem Sportowym" Franciszek Smuda.
By liczyć na powołanie do kadry na Euro Rafał Gikiewicz musiałby wygrać rywalizację z Marianem Kelemenem, którego pozycja w zespole do niedawna była niepodważalna. Walka między wspomnianą dwójką zapowiada się więc niezwykle ciekawie.