Ruch: najpierw pieniądze dla sprzątaczki, potem dla prezesa

tod
2009-01-11, ostatnia aktualizacja 2009-01-11 11:10

Mariusz Klimek, właściciel niebieskiej spółki, zapowiada zaciskanie pasa. W ramach oszczędności z drużyną ma się rozstać Maciej Scherfchen


Fot.Radosław Jóźwiak / AG
- Po raz pierwszy, odkąd przejąłem klub, mamy zaległości w wypłatach pensji. Zadłużenie sięga półtora miesiąca i nie wynika z naszej złej woli. Nie wszyscy nasi kontrahenci, reklamodawcy wywiązują się z umów, jakie z nimi zawarliśmy. Nie mogę walczyć z tymi osobami, tupać nogą. Muszę być elastyczny. Wciąż przecież chcemy z nimi współpracować - tłumaczy Klimek.

Właściciel Ruchu podkreśla, że problemy mają wspólny mianownik - kryzys gospodarczy. - To, co dzieje się na światowych rynkach, trudno określić inaczej niż szaleństwo. Niestety, moim zdaniem to dopiero początek. Najbliższe dwa lata będą niezwykle trudne. Szczególnie dla sportu. Kto da pieniądze na klub piłkarski, gdy będzie ratował swoją firmę? Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że padnie większość klubów pierwszej ligi. Szczególnie te, które nie będą mieć finansowego wsparcia we władzach swoich miast - tłumaczy.

W ramach oszczędności klub z Cichej ma opuścić Maciej Scherfchen, który dołączył do zespołu raptem kilka miesięcy temu. - To świetny człowiek i wspaniały piłkarz. Niestety, zwyczajnie nas na niego nie stać. Chcę być wiarygodny i wypłacalny, a już teraz wiem, że na realizację tak wysokiego kontraktu nie możemy sobie pozwolić. Koniec życia na kredyt - mówi Klimek, który nie wyklucza, że oszczędności dosięgną też kolejnych piłkarzy niebieskich.

Klimek wyjechał wczoraj w sprawach służbowych na Ukrainę, po powrocie pierwsze kroki skieruje do klubu, by porozmawiać z piłkarzami. - Oczywiście, że dostaną pieniądze, na które uczciwie zapracowali. Muszą jednak spojrzeć na czasy, w których żyjemy, z rozsądkiem. Nie chcą czekać i ja ich rozumiem. Co jednak mają powiedzieć członkowie zarządu, pani prezes? Czy pan wie, że oni dostają swoje pieniądze dopiero wtedy, gdy zapłacimy już ostatniej sprzątaczce? - pyta Klimek.

Niebiescy rozpoczynają przygotowania do sezonu w poniedziałek. Klimek wyklucza transfery doświadczonych, drogich piłkarzy. - Jak słyszę, że niektóre kluby wciąż stać na płacenie swoim zawodnikom po 350 tys. euro rocznie, to już się o nie boję - mówi. To jednak nie oznacza, że nowych zawodników na Cichej nie będzie. Dyrektor Mirosław Mosór prowadzi rozmowy z trzema piłkarzami.

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów