Po zamieszaniu, jakie towarzyszyło odejściu Duszana Radolskiego, przed meczem z Cracovią trudno było być optymistą i jednocześnie kibicem Ruchu. Trener Pietrzak, w trybie awaryjnym ściągnięty z urlopu nad morzem, zdawał sobie sprawę, że w kilka dni wiele nie zmieni. Podczas odpraw taktycznych starał się zachęcić swoich piłkarzy do agresywnej gry po stracie piłki, prosił też, by poszczególne formacje grały bliżej siebie.
Tak jak zapowiadał, nie zdecydował się na rewolucję w składzie. Podobnie jak Radolsky postawił na Martina Fabusza, który jest chyba najbardziej niedocenianym przez kibiców piłkarzem niebieskich.
Biorąc pod uwagę formę i skuteczność Marcina Sobczaka, który najczęściej zastępuje Słowaka, trzeba się jednak powoli przyzwyczajać do tego, że to Fabusz będzie zaczynał mecze na ławce rezerwowych. Sobczak ma ksywkę "Bizon" i rzeczywiście - silny jest jak tur. Gdy skoczył do piłki dogranej mu przez Tomasza Brzyskiego, łatwo strząsnął z siebie obrońców Cracovii. - Wiem, że siła to mój atut i staram się go wykorzystać. A dogranie piłki przez Tomka było pierwsza klasa - chwalił się Sobczak, który zdobył już trzecią bramkę w lidze.
Brzyski rzeczywiście zagrał dobry mecz. Trener Pietrzak przesunął go z obrony na lewą pomoc i na pewno tego nie żałował. - Całe życie grałem na tej pozycji. Dobrze się tam czuję i myślę, że to było widać - uśmiechał się "Brzytwa", który w końcówce meczu mógł pokusić się nawet o gola. Sytuacja była kuriozalna - Marcin Cabaj złapał piłkę podaną mu przez obrońcę i sędzia nakazał wykonanie rzutu wolnego z linii pola bramkowego. Gdyby arbiter chciał ustawić mur Cracovii zgodnie z przepisami, to obrońcy musieliby stanąć za stadionowymi reklamami! Stanęli na linii bramkowej, ale Brzyski nie zdołał trafić pod poprzeczkę.
Mariusz Klimek, właściciel niebieskich, aż podskoczył z miejsca. Dla niego był to dopiero pierwszy mecz w sezonie, bowiem ostatnie dwa miesiące spędził za granicą. Klimek wierzy, że przyszłością Ruchu będą właśnie tacy piłkarze, jak Sobczak czy Artur Sobiech. Satysfakcję miał więc pewnie olbrzymią, gdy drugi z młokosów też trafił do siatki. Sobiech wykorzystał błąd i gapiostwo Cabaja, który podał mu piłkę pod nogi, zapominając, że za nim już tylko pusta bramka.
- Wiedzieliśmy, że Marcin może popełnić taki błąd. To już jednak była końcówka, a piłkarze z Krakowa postawili wszystko na jedną kartę - tłumaczył Brzyski.
- Ja tam nie winię Marcina. Przegrywa zespół. Na błędy i porażki pracuje jedenastu piłkarzy - przyznał Dariusz Pawlusiński, pomocnik Cracovii.
Zespół z Krakowa przegrał trzeci kolejny wyjazdowy mecz 0:2. - Bo tak właśnie gramy. Przed każdym wyjazdem te same obawy - smucił się Pawlusiński. - A ja jestem zadowolony! To było nasze najlepsze wyjazdowe spotkanie w tym sezonie - wypalił Stefan Majewski, trener Cracovii.
Gościem specjalnym meczu był Krzysztof Warzycha. Snajper niebieskich sprzed lat trochę się spóźnił, ale może dobrze, bo pewnie zagryzłby język do bólu, dziwiąc się, jak można zmarnować taką sytuację, jaką miał w pierwszych minutach spotkania Marcin Zając.
Zdaniem trenerów
Stefan Majewski (Cracovia): Uważam, że zagraliśmy najlepsze spotkanie z tych trzech wyjazdowych. Stworzyliśmy trochę sytuacji. Ruch też nie miał ich za dużo, ale strzelił bramkę. W końcówce chcieliśmy doprowadzić do wyrównania. Marcina Cabaja za błąd z końcówki nie winię. Ta piłka nie powinna do niego trafić. Odpowiedzialność za tę bramkę ponosi ten, kto do niego podał.
Bogusław Pietrzak (Ruch): Skoro to był najlepszy mecz Cracovii, to jestem podwójnie zadowolony. Mam wiele uwag do moich piłkarzy, szczególnie za grę w pierwszej połowie. Były błędy, całe szczęście, że bez konsekwencji. Szybko zdobyty gol ustawił nam potem grę na drugie 45 minut.
Rozmowy pod szatnią
Marcin Sobczak (napastnik Ruchu): Mam nadzieję, że tym meczem zmazaliśmy plamę po ostatnich fatalnych występach w Pucharze Ekstraklasy. Dziesięć punktów w pięciu meczach to naprawdę nie jest zły dorobek. Oby tak dalej. Myślę, że należał nam się jeszcze rzut karny, bo w drugiej połowie Cabaj ewidentnie złapał mnie za nogi.
Marek Wasiluk (obrońca Cracovii): Gramy długimi piłkami zamiast po ziemi. Zupełnie bez sensu. To jest nasz problem nie od dziś. Ruch nie grał nic wielkiego, ale w końcu doczekał się naszych błędów.
Tomasz Brzyski (pomocnik Ruchu): Nasza cierpliwość została nagrodzona. To był mecz do pierwszej bramki: Cracovia popełniła błąd i potem grało nam się już łatwiej. Z rzutu rożnego dograłem tak jak chciałem. Chyba właśnie tego oczekiwał ode mnie trener.
Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Rafał Grodzicki, Krzysztof Nykiel - Marcin Zając, Maciej Scherfchen, Marcin Nowacki (70. Michał Pulkowski), Tomasz Brzyski - Martin Fabus (46. Marcin Sobczak), Piotr Ćwielong (79. Artur Sobiech).
Cracovia Kraków: Marcin Cabaj - Przemysław Kulig, Piotr Polczak, Semion Milosevic, Marek Wasiluk - Sławomir Szeliga, Dariusz Kłus (88. Michał Karwan), Arkadiusz Baran (79. Jakub Snadny), Paweł Nowak - Bartłomiej Dudzic (57. Dariusz Pawlusiński), Marcin Krzywicki.