Waldemar Fornalik to gorące nazwisko na trenerskim rynku. Panuje powszechna opinia, że chorzowianie grają pod jego wodzą lepiej niż by można oczekiwać. Dwa lata temu szkoleniowiec poprowadził Ruch do trzeciego miejsca w lidze. Teraz - po pierwszej części sezonu - zespół z Cichej jest na czwartej pozycji w tabeli ekstraklasy.
Kontrakt Fornalika obowiązuje do końca sezonu. Działacze chcą uniknąć sytuacji, w której do ustalania warunków nowej umowy dojdzie dopiero w momencie, kiedy trener nie będzie już związany z Ruchem. Smagorowicz zapewnia, że rozmowy zmierzają w dobrą stronę, ale po szczegóły odsyła do trenera.
- Spotkaliśmy się dwa, czy trzy razy i rozmawialiśmy na temat warunków. Podkreślam jednak, że moje oczekiwania nie są najważniejsze. Liczy się przede wszystkim to, co wydarzy się w klubie w najbliższym czasie. Czekam na rozwój wydarzeń, a zmiany mogą nastąpić z dnia na dzień - mówi Fornalik.
Co tak naprawdę kryje się za jego słowami? Nie jest tajemnicą, że Ruch nie jest finansowym potentatem, a trener na pewno liczy na
pracę w klubie, który dałby mu szansę rywalizacji o mistrzostwo Polski.
Andrzej Kotala, prezydent Chorzowa zdradził, że prowadzi rozmowy z firmą związaną z branżą górniczą (Węglokoks - przyp. red), która miałaby zainwestować w klub. Rezultat tych negocjacji wciąż jest jednak trudny do przewidzenia.
- Na pewno nie będę czekał z decyzją o przedłużeniu umowy w nieskończoność. Dziś jesteśmy czwartą drużyną ekstraklasy i ktoś może powiedzieć, że jest sielanka. Realia są jednak takie, że mamy określone problemy, które trzeba rozwiązać - kończy Fornalik.