Szkoleniowiec niebieskich to gorący towar na trenerskim rynku transferowym. Najczęściej wiąże się go Wisłą
Kraków.
Fornalik odpoczywa teraz po sezonie, ale myśli też o swojej przyszłości. Trener jest zadowolony zarówno z pozycji zespołu na koniec roku, jak i stylu
gry niebieskich. - To była często widowiskowa, otwarta
gra. Ruch nie "męczył" piłki - podkreśla.
- Cieszę się, że pokazywaliśmy jesienią dojrzałą piłkę, że udowodniliśmy, że nie jesteśmy zespołem, który potrafi grać tylko z kontry, jak o nas kiedyś mówiono. Gdybyśmy nie stracili trochę pechowo punktów w meczach ze Śląskiem, Legią, czy Polonią
Warszawa, to już teraz bylibyśmy na "pudle". Ale nie wybrzydzajmy. Jesteśmy w czołówce, mamy nadal realne szanse na dobry wynik w Ekstraklasie i w Pucharze Polski. Decydujące będą cztery pierwsze wiosenne występy, trzy z nich zagramy na wyjeździe. Zaczynamy we
Wrocławiu z liderem, potem gościmy u siebie Lecha i jedziemy do Białegostoku, a potem do Lubina. Jeśli wyjdziemy z tych potyczek z twarzą, to znaczy nie stracimy kontaktu z czołówką, to będziemy mieli dobrą bazę do powalczenia o coś więcej, niż tylko dobre miejsce w lidze - mówi Fornalik, który zdradza, że rozmawia z Dariuszem Smagorowiczem - głównym udziałowcem klubu - o swojej przyszłości na Cichej.
- Jesteśmy po dwóch rozmowach. Umówiliśmy się na kolejne spotkania, ale w tym roku wiążącej decyzji na pewno nie podejmę - kończy.